XX Obóz PKiM

wyprawy Komentarze (0) »

Relacja będzie później

Autor: Paulina

Galaktyczne Zoo 2 – Polish Version

ogólne Komentarze (1) »

Ruszyło!!!

Wiadomość sprzed kilku minut. Jako iż w MOA mamy znajomości dostaliśmy informację o ruszeniu polskiej wercji językowej Galaktycznego Zoo 2. Wiadomość publicznie ukaże się niebawem, najprawdopodobniej w weekand.

Polecamy wszytskich obecnym i przyszłym klasyfikatorom: http://www.galaxyzoo.org/

O polskiej wersji można przeczytać także na oficjalnym blogu GZ http://www.galaxyzooblog.org/2009/07/29/galaktyczne-zoo-faza-ii-juz-po-polsku/

Miłego klasyfikowania i pięknych galaktyk!!! 🙂

Autor: Marta

Hiszpania 2009 – cz. III Zwiedzanie

wyprawy Komentarze (0) »

Piątek… Po napisaniu posta poszliśmy z Eloyem i jego żona na miasto. Zjedliśmy w restauracji obiad, który skaładał się wyłącznie z hiszpańskich dań, a także wypiliśmy Sangrię – wino z wodą mineralną, owocami i lodem. Później zwiedzaliśmy muzeum Catedral – olbrzymiej katedry znajdujacej sie w centrum Granady. Następnie zakupiliśmy pamiątki.

W sobotę, tuż z rana pojechaliśmy taksówką do Alhambry, posiadłość dawnych władców hiszpańskich. Budowla ta jest naprawde ogromna.  Została wpisana na lisę zabytwków UNESCO. Jest to zamek z wiloma salami i  wielką liczbą patiów, kilka innych budynków (w tym stadlina czy też kościół), a także wielki ogród Generalife. Całość została wzniesiona przez arabów, jednak można tutaj zobaczyć także późniejsze naleciałości chrześcijańskie, najbardziej znaną jest fontanna Lwów. Zrobiłam naprawdę majestatyczne zdjęcia tutaj. Popołudniu zwiedzaliśmy resztę miasta. Widzieliśmy kościół Santo Domingo, kościół Nuestra Senior de los Angustias i wąskie uliczki dzielnicy San Matias.

W niedzielę zwiedzaliśmy pieszo dzielnicę arabską, Albaicin. Położona jest na wzgórzu, więc w 40-stopniowym upale z trudem tam doszliśmy. Ale ze wzgórza widać Alhambrę i całe miasto. Granada – jak sie dowiedzieliśmy to miasto granatów, na ulicach jednak wszedzie rosną cytryny 😉 A popołudniu zaczęliśmy się pakować. No i udało się jeszcze oglądnąć zawody pływackie w hiszpańskiej telewizji.

Poniedziałek… Ach. Wstaliśmy o 5 rano, wzięliśmy swoje manatki i ruszyliśmy na lotnisko. w szybkim tempie nas odprawiono i polecieliśmy do Madrytu. W Madrycie czekaliśmy na następny samolot. Ale nie sami… dużo polaków czekało na lot do kraju. Z Madrytu lot się dłużył… 3,5 h w blaszanej puszce… na szczęście dali nam obiadek :). I tak oto dolecieliśmy do Warszawy. I powitaliśmy poslką rzeczywistość… Aż szkoda gadać. Musieliśmy całe lotnisko przejść żeby z niego wyjść, później wejść i jeszcze przez odprawę paszportową przejść… nie wiem po co skoro leciałam do Krakowa… no ale jak widać wszędzie się da, ale nie w Polsce… u nas oczywiście musi być bałagan. Za to lot do Krakowa był ciekawy. Lecieliśmy na niższej wysokości niż zawsze, lot trwał 40 minut i ciągle były jakieś atrakcje. A to start, a to pilot się z nami przywitał, a to herbatkę podano, a to małe turbulencję, a to pilot nam powiedział, że na prawo widać kielce i że niedługo lądujemy, a to lądowanie się zaczęło… no i jesteśmy w domu.

I tak oto skończyła się wspaniała podróż. Na zawsze zapamiętam tą wycieczkę, klimat, ludzi. Teraz w Polsce przy 30 stopniach C to mi nawet troche zimno… ach.

Chciałabym was trochę zachęcić tą relacją, abyście i wy mogli coś takiego przeżyć. Wystarczy wziąść udział w konkursie Catch a Star. Wystarczy napisać pracę. Może i jest to trochę trudne i pracochłonne,  jednak naprawdę się opłaca. Nie tylko można sobie poszerzyć wiedzę astronomiczną, przyczynić się dla dobra nauki, ale też spędzić wpaniałe wakacje.

Arabskie kolumny Kościół w Alhambrze W ogrodzie Alhambry Pod cytusami Typowe patio z fontannami Kościół Santo Domingo Pomnik na placu del Carmen

Autor: Marta

Hiszpania 2009 – cz.II Granada

wyprawy 2 komentarze »

Sroda minela bardzo leniwie. Poza tym ze przebylismy dluga droge do Granady z Calar Alto. Droga byla bardzo kreta, z 2000 metrowych gor pojechalismy do miasta polozenego na ok. 300 m. n .p .m.

W czwartek bylismy w Parque de las Ciencias – parku naukowym w Granadzie. Ogladnelismy tam seans Historia Ksiezyca. Zwiedzilismy ogrudek astronomiczny, obserwatorium i wiele sal tematycznych. Przepiekny byl ogrod motyli. Niektore tropikalne okazy sa wieksze od ludzkiej dloni. A dla relaksu zagralismy w szachy… nietypowe szachy w ogrodku zabaw. Niestety park jest tak ogromny ze tydzien nie wystarczylby zeby go zwiedzic calego. Po poludniu pojechalismy w gory Sierra Newada. Miesci sie tam radioobserwatorium i obserwatorium optyczne. Co ciekawe obserwatorium znajduje sie na wysokosci 3000m.n.p.m, to wyzej niz nasze Rysy, a prowadzi tam zwykla bitumiczna droga. W drodze powrotnej widzielismy stado przebiegajacych kozic, ale nie sa takie same jak nasze.

Dzisiaj jest piatek. Jestesmy w Andaluzyjskim Instytucie Astrofizyki. Naszym przewodnikiem w Granadzie jest Eloy Rodriguez. Uzyczyl nam sowjego biora. Klawiatura komputera jest hispzanska… dlatego nie ma polskich znakow. Wieczor spedzimy na miescie, pozwiedzamy miasto.

Bardzo zaskakujacym jest ze wszedzie jestesmy traktowani jak vipy. Mieszkamy w hotelu, jestesmy oprowadzani w miescie, dostajemy pamiatki. Bardzo mi sie podoba koszulka z pingwinem 😀 dostalam ja w parku naukowym. Slonce zaczelo mi sie udzielac, a w gorach cisnienie powoduje bol glowy ale to nic przy takich wrazeniach jakie mnie spotykaja. No i to pyszne jedzenie, nie macie pojecia jak mpyszna jest ryba w sosie krewetkowym. I swieze, slodkie melony. Mniam.

Na dzisiaj tyle. Dalsza relacja bedzie chyba dopiero po powrocie do polski.

Planetarium w Ogrodzie Naukowym W sali geologicznej W ogrodzie motyli Wielki i bardzo piekny motyl Pomnik Marii Skodowskiej Curie Grzegorz na rowerze w sali ludzkiego ciala Szachy W salonie w Obserwatorium Sierra Newada Przed radioteleskopem na Sierra Newada

Autor: Marta

Hiszpania 2009 – cz. I Calar Alto

wyprawy 4 komentarze »

Tak sie złożyło że w zeszłym roku zajęłam II miejsce w europejskim konkursie „Catch a Star”. W nagrodę mogłam polecieć ze swoim nauczycielem do Hiszpanii. W niedzielę, 19 lipca wylecieliśmy z Balic. W czasie ekscytyjacego lotu oglądaliśmy ziemię z lotu ptaka, a także chmury. Szczególnie piękny był widok Alp i Pirenejów. Po kilku godzinach wylądowaliśmy na gigantycznym lotnisku w Madrycie, gdzie przesiedliśmy sie do drugiego samotolu, który w bardzo krótkim czasie przetransportował nas do Almerii. Tam czekała na nas taksówka. Przed północą dotarliśmy do obserwatorium w Calar Alto.

 

Poniedziałek zaczęliśmy od spaceru po okolicy, następnie David Galadi-Enriquez – nasz opiekun – oprowadził nas po budynku 3,5-metrowego teleskopu. Naprawde jest ogromny! W momencie uruchomienia (1984 r.) był to trzeci co do wielkości teleskop na świecie. Wspięliśmy sie także na szczyt kopuły, skąd w pogodne dni widać nawet brzeg afrykański. Gdy zapadł zmierzch, uczestniczyliśmy w sesji obserwacyjnej na tym teleskopie. Całkowicie skomputeryzowane obserwacje prowadził francuski astronom Gilles Bergond. Pewnie nie uwierzycie, ale dał mi nim posterować. Oczywiście pod nadzorem. Udało mi się wykonać kilka zdjęć Saturna. Zamieszczę je innym razem.

 

We wtorek zwiedziliśmy z Davidem pozostałe miejsca. Pokazał nam inne teleskopy, główny budynek z pracowniami i biblioteką, budynki techniczne, a nawet garaże. Wszystkie budynki rozrzucone są na dużym terenie. Nikt by z was nie zgadł jak tutaj sie miedzy nimi przemieszczają. Są dwa sposoby: pierwszy – służbowymi samochodami, drugi – tunelami. Otóż na całym tym terenie pod ziemią znajduje się sieć podziemnych korytarzy, którymi poprowadzone są różne intalacje, kable, wodociągi… Pewnie was zaskoczy, że mamy klucze do wszystkich pomieszczeń, ponieważ wszystko tutaj otwiera się za pomocą jednego i tego samego klucza. Nawet w stacyjkach samochodów zawsze są kluczyki. Ale my wolimy chodzić, głównie ze względu na Słońce.

 

Domki, w których mieszkamy są bardzo funkcjonalne – jak wszystko tutaj. A przy tym zadbane i ładne – jak wszystko tutaj. Na nudę nie narzekamy, a w czasie sjesty też mamy co robić – jest tu stół ping-pongowy, bilard, no i Grzegorz ma sudoku. Temperatura tutaj nie jest wysoka, no i jest miły wiaterek ale Słońce i tak przygrzewa…. najbardziej nam przeszkadza suche powietrze. Deszcze tu padają sporadycznie. Stąd też naturalny krajobraz półpustynny z odkrytymi skałami. Tylko drzewa są tu nasadzone przez człowieka. Hiszpanie są bardzo przyjaźni i żyją swoim rytmem. Nikt nie wie co to jest stres. A umawiane godziny są płynne. Tylko jedno jest tutaj o ścisłej porze, której należy sie trzymać. Jest to obiad. Jedzenie jest tutaj pyszne. Mało mięsa, dużo ryb, dużo warzyw no i oczywiście soki z cytrusów. A wodę pije się prosto z kranu. Dziś na obiad dostaliśmy coś pomiędzy ziemniakami a kluskami, w smaku było dziwne, ale takie niespecjalne – chociaż nie było złe. Nikt nam nie potrafił powiedzieć co to jest, bo 90 % hiszpanów nie zna angielskiego. Wieczorem dopiero David uświadomił nas że zjedliśmy ośmiornicę… Bardzo nam smakują za to oliwki, tuńczyk, paluszki krabowe. Niestety porcje są bardzo obfite i nie jesteśmy w stanie zjeść wszystkiego.

 

Tyle relacji na dzisiaj, idziemy na obserwacje na innych teleskopach. Jutro jedziemy do Granady.

 

Nad Pirenejami Lotnisko w Madrycie David, Marta i Grzegorz Parada kopuł w CAHA Hiszpańskie niebo Marta przed największym teleskopem w CAHA 3,5-metrowy teskop w całej okazałości Marta współprowadzi obserwacje nocne przez najwiekszy teleskop Gigant i Kasjopeja Krajobraz Calar Alto Najstarszy teleskop w CAHA - 1,2 metra Wielki spektograf do 2,2-metrowego cassegraina Instrument slużący jedynie do śledzenia warunkow pogodowych Przed tablicą z mapą CAHA - David, Marta, Grzegorz

Autor: Marta

Lądowanie na KS – 40 lat…

ogólne Komentarze (0) »

Witam, dzisiaj mija 40 rocznica lądowania na Księżycu. Z tej okazji polecam zobaczyć na stronę:
www.apollo.xt.pl
Czekam na wrażenia.

Czy nie wiesz że…
Plama słoneczna jest ciemniejszym miejscem, ale jej jasność z powodzeniem wystarczy do oślepienia nas – ma jasność podobną do pozostałej powierzchni Słońca. Ponadto indukcja plamy jest podobna do zwykłego magnesu, ma jednak trochę większą powierzchnię…

Autor: Szymon

Wielka Kosmiczna Bańka Mydlana

obserwacje Komentarze (1) »

pn-g7551blog

Niedawno na witrynie APOD natrafiłam na zdjęcie dziwnego obiektu w gwiazdozbiorze Łabędzia. Został odkryty zaledwie rok temu i zyskał miano mgławicy planetarnej. Pomimo tego, iż obiekt bardzo słabo świecił na tle obłoku HII w Drodze Mlecznej, postanowiłam zaryzykować jego obserwację na FTN – i udało się. Pięciominutowa ekspozycja z filtrem OIII pozwoliła na zarejestrowanie prezentowanego obok obrazu. Ponieważ można ocenić odległość do tej bańki na co najwyżej 5 tysięcy lat świetlnych – tyle właśnie wynosi odległość do kompleksu mgławic NGC 6888, możemy wyliczyć jej rozmiary. Otrzymujemy średnicę rzędu 7 lat świetlnych – sporo jak na mgławicę planetarną. Inna hipoteza mówi, że jest to bąbel gazu wytworzony przez gwiazdę typu Wolfa-Rayeta. Rozstrzygnięcie przyniosą dopiero badania spektroskopowe. Zupełnym przypadkiem właśnie dziś ukazał się telegram IAU, w którym potwierdzano nadanie tajemniczemu obiektowi nazwy PN G75.5+1.7. Litery PN oznaczają tu skrót od „Planetary Nebula” czyli Mgławica Planetarna. W najbliższej przyszłości spróbuję wykonać ekspozycje z filtrem H-alfa oraz zwykłą fotografię RGB.

Autor: Paulina

Dwie ślicznotki z klejnotami

obserwacje Komentarze (1) »

W czasie dzisiejszej sesji na hawajskim teleskopie FTN, przy dobrej pogodzie, udało się sfotografować dwie galaktyki goszczące aktualnie gwiazdy supernowe. Obie spiralne, obie odwrócone do nas „twarzą”. Jedna z supernowych, SN2009hf, odkryta 9 lipca, zasiedla peryferie galaktyki NGC175, która pokazuje wyraźną poprzeczkę i dwa ramiona. Jest jasna, wyraźnie odcina się od tła, no i jest niebieskawa, czyli bardzo gorąca. Można odnieść wrażenie, że to brylant przystraja odległą gwiezdną wyspę. Jednak z biegiem tygodni blask jego będzie słabł, aż wreszcie całkowicie zaniknie. Ilość energii wypromieniowanej w trakcie wybuchu gwiazdy supernowej dorównuje tej, jaką wytwarzają wszystkie pozostałe gwiazdy galaktyki.  Kolejna supernowa to SN2009ga, zdobi ona galaktykę NGC7678, która bliźniaczo przypomina Drogę Mleczną strukturą
i rozmiarami. Światło od tej galaktyki wędrowało do nas przez 184 miliony lat, a jej ramiona spiralne usiane są błękitnymi obszarami, w których zachodzą intensywne procesy powstawania nowych, gorących gwiazd. Najmasywniejsze z nich będą żyły krótko, 10 do 20 milionów lat, i zakończą swoją ewolucję efektownym fajerwerkiem – nazywamy go wybuchem supernowej typu II. A owocami takich eksplozji są obłoki gazu
i pyłu, zawierające wszystkie pierwiastki z tablicy Mendelejewa – gwiazdy supernowe to takie kosmiczne wytwórnie pierwiastków chemicznych. Bez nich nie było by na przykład życia na Ziemi – ale to temat na zupełnie inne opowiadanie.

P. Sowicka

G. Sęk

Autor: Paulina

Było sobie życie…

obserwacje Komentarze (0) »

fv2

To nikłe światełko, ,,przytulone” do centrum galaktyki o nazwie NGC 6173, świadczy
o kosmicznym dramacie, jaki rozegrał się dawno temu w roju gwiazd, liczącym sobie miliardy osobników. Opowiemy Wam tę historię.
Była sobie raz galaktyka dosyć od nas odległa, bo światło z niej wysłane potrzebowało aż 700 milionów lat, aby dotrzeć do naszych teleskopów. Składała się z miliardów gwiazd, tworzących skupisko wyglądające jak elispoida obrotowa, stąd też jej typ – galaktyka eliptyczna. Świeciła na tyle jasno, że można było zarejestrować jej obecność na tle gwiazdozbioru Herkulesa przy pomocy teleskopu o średnicy kilkudziesięciu centymetrów.  Wypatrzono ją zatem na niebie dość dawno, bo już w roku 1787. Odkrycia dokonał  William Herschel – tak, ten sam który wcześniej wraz z siostrą Karoliną odkrył Urana. W galaktyce jak to w galaktyce – nieustająco trwała ewolucja gwiazd ją tworzących, czyli gwiazdy owe powstawały, promieniowały zużywając paliwo (wodór, hel itd.) i kończyły żywot na kilka różnych sposobów. Nas jednak będzie obchodził tylko jeden z tych sposobów, dotyczący gwiazd podwójnych. Wiele gwiazd spędza życie w układach wielokrotnych, a gwiazdy podwójne wcale nie są rzadkością.
I na szczęście, bowiem obserwacje ich ruchów dostarczają nam informacje o masach – a masa to podstawowy parametr gwiazdy, decydujący o przebiegu jej ewolucji.  Niektóre z układów podwójnych są dodatkowo zasłużone dla astronomii – to te które wybuchają jako gwiazdy supernowe. I to jest właśnie nasz przypadek – supernowa SN2009fv w galaktyce NGC 6173 to efekt zakończenia ewolucji układu podwójnego,
w którym jeden ze składników – biały karzeł – gromadził wodór spływający z drugiego składnika – czerwonego olbrzyma. Kiedy już „nakradł” się dostatecznie, eksplodował niszcząc swoją wewnętrzną strukturę. W efekcie powstał rozbłysk widoczny z ogromnej odległości, jego efekt widzimy właśnie na prezentowanym zdjęciu. W momencie maksimum jasność tej supernowej niemal dorównywała jasności całej galaktyki – to rzeczywiście eksplozja na kosmiczną skalę. Dzięki takim eksplozjom … – ale to temat na zupełnie inne opowiadanie.

P. Sowicka, G. Sęk

Autor: Paulina

Vivat IT!

obserwacje Komentarze (1) »

Siedzieliśmy sobie przed swoimi komputerami – ja w Wieliczce, pan Grzegorz
w odległości 500 kilometrów – w Lewałdzie na Mazurach – a wielki teleskop na hawajskiej wyspie Maui posłusznie kierował swoje dwumetrowe zwierciadło na wskazane miejsca. Po nastawieniu wykonałam zaplanowane ekspozycje, i tak udało się sfotografować trzy gwiazdy supernowe. Wyniki pomiarów jasności są już umieszczone na portalu supernowych
http://www.eu-hou.net/supernovae/, a otrzymane dzisiaj fotografie umieściłam obok.

P. Sowicka

Autor: Paulina
free watch porn vid freewatchpornvid xxx sex porn list xxxsexpornlist xxx sexporn zilla xxxsexpornzilla teen x porn vid teenxpornvid porn amateur x tube pornamateurxtube hit jizz porn hitjizzporn
fullsexmoviestubeporn mobilexvideotube 3gpsexpornvideo freexpornvid xpornzilla hardxxxporntube 3gpsexmovies xvideosporntube xxxporntube/a> hardsexvideo hardsexmovies watchxxxporntube
Silnik: Wordpress - Theme autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj się
fullxnxxpornvideo tubidy mzik indir
hardsexmobilvideos