Noc jakich mało

meteory, obserwacje, prywatnie Komentarze (0) »

Ostatnia noc w bolestraszyckim Arboretum dała szansę na wykonanie ciekawych zdjęć, bowiem zaraz po 23 niebo rozgwieździło się niemożebnie. Do tego trzy jasne planety – Jowisz jeszcze na tle gwiazdozbioru Lwa, Mars na tle Wagi a Saturn w Wężowniku – błyszczały jak klejnoty w pasie ekliptyki.

fot1

 

 

 

 

 

 

Zdarzył się i meteor – przeciął niebo na tle Cefeusza.

meteor

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wreszcie Międzynarodowa Stacja Kosmiczna przedefilowała w czasie czterech minut przed oczami zdumionych obserwatorów.

anima

Autor: argus

Liczba dnia – 137

ogólne Komentarze (0) »

Tyle wynosi różnica poziomów pomiędzy wioską Bolestraszyce a wierzchołkiem Kopca Tatarskiego, wznoszącego się nad Przemyślem na wzgórzu Zniesienie. Zanim jednak wyruszyłem w drogę, powitał mnie za oknem taki widok.

fot1

 

 

 

 

 

 

Po drodze na kopiec nadarzył się Zamek Kazimierzowski ze swoimi basztami i pięknie urządzonym dziedzińcem.

fot2

 

 

 

 

 

 

Ze szczytu jednej z baszt koronkową strukturę prezentował wspominany wcześniej drogowy most wantowy nad Sanem. Zwykły most belkowy wyglądał przy nim jak ubogi krewny.

fot3

 

 

 

 

 

Z pierwotnych zamkowych budowli zachowały już tylko zarysy fundamentów, eksponowane w taki właśnie sposób.

fot4

 

 

 

 

 

 

 

I niespodziewany niepołomicki ślad – nasz pomnik króla Kazimierza przywołany w nawiązaniu do białej legendy monarchy.

fot5

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wreszcie jest cel podróży – Kopiec Tatarski. Cóż, przyznam ze wstydem, że ostatnie 10 metrów w pionie przebyłem pieszo. Samo pochodzenie tego sztucznego niewątpliwie pagórka jest niejasne, ale na pewno powstał przed IX wiekiem naszej ery.

fot6

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Widok na okolicę ze szczytu kopca jest rozległy, a obecność na niebie niewielkich chmur dobrej pogody (cumulus humilis) dodatkowo wzbogaca jego walory tonalne.

fot7

 

 

 

 

 

Tak zamknął się ostatni dzień pobytu w gościnnym bolestraszyckim Arboretum, jutro stawię się w pracy, gdzie czeka nas dyskusja nad zakresem renowacji aparatury planetarium.

Autor: argus

Z Koroną nad głową

meteory, obserwacje Komentarze (0) »

Noc z soboty na niedzielę ozdobiła niebo gwiazdami, a Droga Mleczna była widoczna aż do wschodu Księżyca będącego w kwadrze. W pobliżu zenitu królował gwiazdozbiór Korony Północnej, a na południu Mars z Saturnem spinały klamrą ten pejzaż. Co prawda Jowisz skrył się za drzewami, bowiem rzecz działa się w samym centrum bolestraszyckiego Arboretum, które z samej istoty stanowi miejsce gęsto zarośnięte, to jednak stawek z pomostem dał szansę zarejestrowania porywającego widoku. Jeżeli jeszcze dodacie milczącą obecność towarzyszącego mi, czarnego jak noc, sznaucera i donośne dźwięki wydawane przez żaby, ropuchy i kumaki – niepotrzebne skreślić – dopełni się sceneria, w jakiej wykonywałem 98 zdjęć, które dały ten obraz.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przed północą zamiast oczekiwanych meteorów zarejestrował swój ślad koziołkujący satelita – poruszał się od gwiazdozbioru Liry przez Smoka do Małej Niedźwiedzicy. Zasięg zdjęcia wynosi 8.5 mag – jeszcze wyraźnie jest widoczna gwiazda HIP60889.

fot2

 

 

 

 

 

 

 

 

Tak było jednak tylko do czasu, kiedy nie zaparował obiektyw. Przelot Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, wracającej na nasze niebo po dłuższej nieobecności – przypominam nasze obserwacje jej tranzytu na tle tarczy Księżyca – został zarejestrowany już w niekorzystnych warunkach.

fot3

Autor: argus

Liczba dnia – 28

ogólne, prywatnie Komentarze (0) »

Tyle wskazywał termometr w bolestraszyckim ogrodzie około południa. Z racji zapowiadanych upałów przedpołudnie poświęciłem na spacerowanie po kwietnych alejkach z aparatem i statywem. Okolice stawku z fontanną dają zawsze wiele możliwości do fotograficznego wyżycia się.

fot1-mod

 

 

 

 

 

 

 

Strumienie padające na powierzchnię stawu wyrzucały w górę krople mieniące się przeróżnymi barwami.

fot2

 

 

 

 

 

 

A cały staw, pokryty liśćmi roślin wodnych, ciężko oddychał w upale.

fot3

 

 

 

 

 

 

 

 

Opodal hotelu „Villa Bolestraszyce”, oferującego smaczne posiłki, także szemrała fontanna łagodząc nieco odczucia gorącego popołudnia.

fot4

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy już nieco się ochłodziło, wyruszyłem w stronę Sanu dróżkami i ścieżkami wśród pól uprawnych. Ziemia tu żyzna, pola tylko gdzieniegdzie urozmaicone zagajnikami. Wiosenną porą roi się tutaj od bażantów i zajęcy, te ostatnie jednak były zbyt czujne, żeby dać się złapać w obiektyw. Ale kogut bażanta, żerujący na łące w towarzystwie szarej kurki wykazał się cierpliwością w pozowaniu do zdjęć.

fot5

 

 

 

 

 

 

 

Po drodze zdarzyła mi się awaria – odpadł lewy pedał z korbą, ale w pierwszym napotkanym domostwie życzliwy i mechanicznie uzdolniony gospodarz przy pomocy młotka i śruby kaliber 8 mm z podkładką przywrócił funkcjonalność roweru. Wreszcie dotarłem w pobliże koryta rzeki okolonego wysokimi zaroślami. Na szczęście wznosiła się tam ambona myśliwska numer 8, dając możliwość objęcia wzrokiem znacznej połaci terenu. Wody w rzece jak widać niewiele, żwirowa łacha na prawym brzegu prezentuje się w całej okazałości.

fot6

 

 

 

 

 

A oto i ambona numer 8, dumnie wznosząca się wśród nadsańskich pól.

fot7

Autor: argus

Liczba dnia – 55

ogólne, prywatnie Komentarze (0) »

Przejechałem dziś 55 kilometrów na rowerze, pętając się to po „polskiej”, to po „ruskiej” stronie Sanu. Celem było dotarcie do drewnianej cerkwi pochodzącej z końca XVIII wieku, a położonej w miejscowości Leszno, dawniej zwane Poździaczem. Po drodze, w Wyszatycach, napotkałem na widok niecodzienny – w pobliżu stoją kościół katolicki z roku 1931 oraz murowana cerkiew z roku 1936, obecnie opuszczona i popadająca w ruinę. Architektura Orientu wychodzi tu zwycięsko ze starcia z architekturą Okcydentu.

fot1

 

 

 

 

 

Teren, po którym poruszałem się do tej pory, był lekko pofalowany, a szachownica pól świadczyła o mnogości drobnych właścicieli. Wioski wyglądały na zadbane, droga świeżo naprawiona, widać było skrzętność mieszkańców. Kiedy wreszcie przyszło przekroczyć San, aby znaleźć się na „ruskiej stronie”, skorzystałem z pomocy kładki wiszącej w Nizinach. Jej rozpiętość przekracza 100 metrów, a widok na dość już szeroką rzekę jest wart zachodu.

fot2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na widnokręgu widać było gromadzące się od rana cumulusy, co groziło popołudniową letnią burzą. Na szczęście skończyło się na strachu.

fot3

 

 

 

 

 

 

W trakcie przekraczania kładki napotkałem dwoje miejscowych – stara z wyglądu kobieta wiodła swojego też już niemłodego syna na drugi brzeg rzeki, aby tam  na cmentarzu uporządkować groby rodzinne. Od słowa do słowa opowiedzieli mi historię swojego przybycia w te strony i koleje swego losu – była tam sąsiedzka zawiść, waśnie rodzinne i Czerwony Kur, który zabrał im rodzinną chałupę – ot, życie.

Za mostem po lewej natrafiłem na zupełnie już zrujnowany cmentarzyk. Musiał zostać porzucony wiele lat temu, skoro obecnie mieszkańcy Chałupek Dusowskich chowani są na lewym brzegu Sanu, w Dusowcach, jak dawniej nazywały się Niziny.

fot4

 

 

 

 

 

 

 

 

Charakter tych obszarów jest zupełnie odmienny od poprzednio opisanego. Teren jest żałośnie płaski, co zmusza rowerzystę do nieustannego pedałowania, a po obu stronach szutrowej drogi rozciągają się ogromne połacie pól uprawianych tą samą rośliną. Najwidoczniej jest to pozostałość po Państwowym Gospodarstwie Rolnym. Utwierdza w tym sam widok osady, wyglądającej jak miejsce porzucone w popłochu, z rdzewiejącymi maszynami rolniczymi na porządnych niegdyś dziedzińcach i z domostwami chylącymi się do upadku.

fot5

 

 

 

 

 

 

 

 

I wreszcie jest Leszno, a w nim tuż przy drodze cerkiew przysadzista jak wiejska baba.

fot6

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podziw dla cieśli – budowniczych owej cerkwi za kunsztowne wiązania belek, łączących płaszczyzny ścian pod najdziwniejszymi kątami.

fot7

 

 

 

 

 

 

Klamrą spinającą dzisiejszą wycieczkę był widok mostu wantowego Brama Przemyska, który spina brzegi Sanu na wysokości Buszkowiczek i przerzuca ruch z centrum miasta na jego obrzeża.

fot8

Autor: argus

Pamiętajcie o ogrodach …

ogólne, prywatnie Komentarze (0) »

… przecież stamtąd przyszliście. Tak śpiewał jeden z bardów mojego pokolenia, Jonasz Kofta. I właśnie jestem w bodaj najpiękniejszym polskim ogrodzie botanicznym, czyli w bolestraszyckim arboretum. Rywalizować z nim może jedynie Ogród Botaniczny w Krakowie, ze wznoszącym się w jego obrębie Kolegium Śniadeckiego, mieszczące aż do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku Obserwatorium Astronomiczne UJ. Urok dzisiejszego dnia został spotęgowany spotkaniem pary przyjaciół – Anki i Wojtka, którzy przyjechali specjalnie z Jarosławia do Bolestraszyc, żebyśmy mogli się zobaczyć.

fot1

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przed wejściem do pałacyku będącego niegdyś własnością malarza Piotra Michałowskiego, a w którego progach zamieszkałem na kilka dni, kwitnie taki właśnie, nieznany mi z nazwy, ale bardzo efektowny kwiat.

fot2

 

 

 

 

 

 

Oprócz roślin i zwierząt wodnych można tu zobaczyć pawie. Przekonałem się o tym nieco przypadkowo, bowiem w trakcie zjazdu po stromej ścieżce użyłem przedniego hamulca, którego charakterystyczny zgrzyt najpewniej imitował pawie nawoływania. W odpowiedzi usłyszałem kilka takich zgrzytliwych odgłosów, dochodzących z woliery skrytej za ścianą roślin. Pawie mieszkają tam w towarzystwie innych egzotycznych kuraków, ale to one „kradną show”, czemu zresztą nie ma co się dziwić.

fot3

 

 

 

 

 

 

W pobliżu Arboretum mieści się to, co pozostało po wysadzeniu austriackiego fortu XIII San Rideau, zatem i ten obiekt obejrzeliśmy, oczywiście wyposażeni w latarki ręczne i czołowe. Jest tam kilka wysprzątanych korytarzy i lochów bez dostępu światła dziennego, a całość robi wrażenie swoją masywnością.

fot4

 

 

 

 

 

 

Niektóre przejścia są naprawdę wąskie, pozostaje tylko domyślać się jak były użytkowane.

fot5

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spacer wokół Arboretum zakończył miłe spotkanie, ale to jeszcze nie koniec dnia. Chmury powoli ustępują błękitowi, co daje nadzieję na pojawienie się rozgwieżdżonego nocnego nieba, Spania pewnie nie będzie, bo gawroni rejwach nie milknie pomimo pory zmierzchowej, a już o 3 rano odezwą się inne gatunki, na czele z kosami, ale przecież nie po sen tutaj przyjechałem.

fot8

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W uzupełnieniu: przed chwilą otrzymałem od Szymona zdjęcie opisywanego terenu z pokładu jednosilnikowego samolotu – mój kolega z Podkarpacia oprócz astronomii pasjonuje się szybownictwem i pilotuje niewielkie samoloty. Na zdjęciu po prawej u góry, na wzgórzu częściowo zalesionym widać ruiny fortu San Rideau, zaś w tym budynku z czerwonym dachem, położonym w górnej części po lewej stronie właśnie napisałem te słowa.

13310330_1181806118519105_7088720998648074736_n

Autor: argus

Pożegnanie z plamą

obserwacje, Słońce Komentarze (0) »

We wtorek po południu udało się w ostatniej chwili wykonać rejestrację okolicy obszaru aktywnego 2546. Dziś już aura nie dała szansy, a jutro plama zniknie za zachodnim brzegiem Słońca. Warto zwrócić uwagę na rozległą wstążkę po lewej stronie zdjęcia, za kilka dni wskutek rotacji naszej gwiazdy rozkwitnie ona jako protuberancja na skraju tarczy.

2016-05-24-sunmax0001-stack134-fil-kolor-opis

Autor: argus

Dziś dla urozmaicenia protuberancja

obserwacje, Słońce Komentarze (0) »

W okolicy obszaru aktywnego 2546 nic ciekawego się nie dzieje, ale za to na zachodnim brzegu słonecznej tarczy pojawiły się nowe protuberancje, zachwycające delikatnymi strukturami. Zdjęcie powstało przez złożenie 94 klatek z ponad tysiąca zarejestrowanych kamerką Meade III Pro, umieszczoną w ognisku głównym teleskopu Maksutowa – Cassegraina 180/1800 wyposażonego w obiektywowy filtr wąskopamowy H-alfa Coronado 60 mm.

2016-05-23-sunmax0003-stack94-fil-kolor-opis

Autor: argus

Plama słoneczna na szaro zrobiona

obserwacje, Słońce Komentarze (0) »

Powoli przychodzi pogodzić się z myślą, że gigantyczna plama należąca do obszaru aktywnego 2546 za kilka dni zniknie z naszego widoku wskutek rotacji słonecznego globu, ale najpierw zacznie przybierać coraz bardziej eliptyczny kształt. Na pożegnanie tej symetrycznej struktury wykonałem dziś kilkanaście zdjęć aparatem Canon1100D, umocowanym z dodatkiem dwukrotnej soczewki Barlowa w ognisku pierwotnym teleskopu Maksutowa-Cassegraina 180/1800 z pełnoaperturowym filtrem foliowym BaaderPlanetarium ND5. Oprócz cienia i wyraźnego półcienia widoczna jest granulacja oraz efekt pociemnienia brzegowego słonecznej tarczy.

Single__0098-stack6-fil-opis

Autor: argus

Wakacyjna plama

obserwacje, Słońce Komentarze (1) »

Grzegorz napisał już wszystko w poprzednim poście, więc ja tylko wstawię zdjęcia 🙂

Sun_210516_093928_g3_b3_ap202_ppp_kolor

Teleskop Maksutowa-Cassegraina 180/1800, kamera ASI 120 MM, złożone z 200 klatek

Sun_210516_095203_g3_b3_ap125_150p_kolor

Teleskop Maksutowa-Cassegraina 180/1800, kamera ASI 120 MM, złożone z 150 klatek

Sun_210516_100744_g3_b3_ap168_p_kolor

Teleskop Maksutowa-Cassegraina 180/1800, kamera ASI 120 MM, złożone z 100 klatek

Autor: Karola
free watch porn vid freewatchpornvid xxx sex porn list xxxsexpornlist xxx sexporn zilla xxxsexpornzilla teen x porn vid teenxpornvid porn amateur x tube pornamateurxtube hit jizz porn hitjizzporn
fullsexmoviestubeporn mobilexvideotube 3gpsexpornvideo freexpornvid xpornzilla hardxxxporntube 3gpsexmovies xvideosporntube xxxporntube/a> hardsexvideo hardsexmovies watchxxxporntube
Silnik: Wordpress - Theme autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj się
fullxnxxpornvideo tubidy mzik indir
hardsexmobilvideos