Kosmici w Niepołomicach

prywatnie Komentarze (0) »

Z wiarygodnych źródeł dowiedzieliśmy się, że w Niepołomicach, w okolicy Młodzieżowego Obserwatorium Astronomicznego, spotkać można kosmitki. Zawitały na VI Zimowe Warsztaty Astrofotografii, aby podszkolić się nieco z obsługi teleskopów, aparatów fotograficznych i specjalistycznych programów (w tym graficznych). Wykonały wiele serii zdjęć Księżyca oraz Słońca, które posłużyły do obróbki w programach Machinery HDR, GIMP 2, easyHDR BASIC 2, RegiStax 5.

Bardzo ciekawe wykłady prowadzili: Grzegorz Sęk oraz Tymon Kretschmer.

Dziękujemy bardzo za ciekawe warsztaty! Wrócimy tu na pewno za rok!

 

Autor: Gosia.Sz

Uczniowskie Seminarium w Stargardzie

prywatnie Komentarze (0) »

Hasło przewodnie uczniowskiej imprezy naukowej w Gimnazjum nr 4 brzmiało „Błękitna planeta”. Ale nie obeszło się bez części artystycznej, obrady rozpoczęło wykonanie piosenki „Hallelujah” Leonarda Cohena z akompaniamentem gitary. Następnie uczniowie wygłosili szereg prezentacji, materiał do jednej z nich powstał dwa lata temu w MOA. Były także demonstracje działających modeli elektrowni wiatrowej i słonecznej, a na scenie rozstawiono dwa instrumenty obserwacyjne – lunetę i teleskop. Uczniowie po otrzymaniu instruktażu wykonywali zdjęcia w projekcie EarthKAM, a ja przedstawiłem korzyści, jakie stąd wynikają. Wreszcie dwie rywalizujące grupy układały na wyścigi mozaikę tarczy Księżyca, abym mógł objaśnić główne obiekty jego rzeźby terenu. Całość zamknęła się w czasie pełnych trzech godzin, wcześniej jeszcze Dyrekcja szkoły wręczyła nagrody uczniom startującym w szkolnym etapie wojewódzkiego konkursu z astronomii.

Ballada Cohena na otwarcie Seminarium.

 

 

 

 

 

Słuchacze w auli szkolnej.

 

 

 

 

 

 

EarthKAM na żywo.

 

 

 

 

 

 

 

O pożytkach z fotografowania powierzchni Ziemi.

 

 

 

 

 

 

 

Układanie mozaiki księżycowej na czas.

 

 

 

 

 

 

Obie grupy spisały się znakomicie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak głębokie są morza księżycowe?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z powodu niepogody zamiast tarczy Słońca oglądamy zegar na ścianie auli.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Miły akcent końcowy – nagrody dla laureatów konkursu astronomicznego.

Autor: argus

Radom zdobyty

prywatnie, wyprawy Komentarze (1) »

Ponieważ nie było chętnych na zakładową wycieczkę do Astrobazy w Radomiu, wybraliśmy się tam z Grzegorzem prywatnie. Podróż Polskim Busem była w miarę komfortowa, a na miejscu już czekał Roman, jeden z pracowników tej nowo otwartej placówki popularyzującej astronomię. Pokrzepiwszy się kawą i herbatą, zwiedziliśmy pomieszczenia oraz obejrzeliśmy dość nowoczesny sprzęt obserwacyjny. W kopule Uniwersała króluje 14-calowy teleskop systemu Schmidta-Cassegraina, wyposażony w nowatorski system StarLock. Dodatkowa lunetka z kamerką pozwala na bardzo precyzyjne prowadzenie za obiektem. Oprócz tego do dyspozycji zwiedzających jest sprzęt przenośny w postaci trzech teleskopów Newtona oraz małego słonecznego Coronado. W trakcie rozmowy z Romanem poznaliśmy krótką historię tego miejsca oraz szczegóły dotyczące jego finansowania. Uzgodniliśmy także nawiązanie współpracy polegającej na wymianie wycieczek pomiędzy naszymi ośrodkami, na znak czego przekazaliśmy książkę jubileuszową, wydaną na 50-cio lecie MOA.

f1

 

 

 

 

 

 

Szlachetna, zwarta sylwetka budynku Astrobazy znajduje się na otwartym terenie.

f2

 

 

 

 

 

 

 

Wieńczy ją kopuła astronomiczna, zaś charakter budowli zdradza obecność dwóch tarasów obserwacyjnych. Na niższym mogą być rozstawiane instrumenty przenośne zmagazynowane na tym samym poziomie.

f3

 

 

 

 

 

 

Z tarasu rozpościera się otwarty widok na południowo-zachodni widnokrąg.

f4

 

 

 

 

 

 

 

Teleskop w całej okazałości.

f5

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nasz gospodarz.

f6

 

 

 

 

 

 

 

 

I my nie oparliśmy się pokusie sfotografowania przy tym nowoczesnym narzędziu.

A tutaj relacja na stronie Astrobazy: http://astrobaza.radom.pl/index.php/107-goscie-z-niepolomic

Autor: MateuszW

Noc jakich mało

meteory, obserwacje, prywatnie Komentarze (0) »

Ostatnia noc w bolestraszyckim Arboretum dała szansę na wykonanie ciekawych zdjęć, bowiem zaraz po 23 niebo rozgwieździło się niemożebnie. Do tego trzy jasne planety – Jowisz jeszcze na tle gwiazdozbioru Lwa, Mars na tle Wagi a Saturn w Wężowniku – błyszczały jak klejnoty w pasie ekliptyki.

fot1

 

 

 

 

 

 

Zdarzył się i meteor – przeciął niebo na tle Cefeusza.

meteor

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wreszcie Międzynarodowa Stacja Kosmiczna przedefilowała w czasie czterech minut przed oczami zdumionych obserwatorów.

anima

Autor: argus

Liczba dnia – 28

ogólne, prywatnie Komentarze (0) »

Tyle wskazywał termometr w bolestraszyckim ogrodzie około południa. Z racji zapowiadanych upałów przedpołudnie poświęciłem na spacerowanie po kwietnych alejkach z aparatem i statywem. Okolice stawku z fontanną dają zawsze wiele możliwości do fotograficznego wyżycia się.

fot1-mod

 

 

 

 

 

 

 

Strumienie padające na powierzchnię stawu wyrzucały w górę krople mieniące się przeróżnymi barwami.

fot2

 

 

 

 

 

 

A cały staw, pokryty liśćmi roślin wodnych, ciężko oddychał w upale.

fot3

 

 

 

 

 

 

 

 

Opodal hotelu „Villa Bolestraszyce”, oferującego smaczne posiłki, także szemrała fontanna łagodząc nieco odczucia gorącego popołudnia.

fot4

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy już nieco się ochłodziło, wyruszyłem w stronę Sanu dróżkami i ścieżkami wśród pól uprawnych. Ziemia tu żyzna, pola tylko gdzieniegdzie urozmaicone zagajnikami. Wiosenną porą roi się tutaj od bażantów i zajęcy, te ostatnie jednak były zbyt czujne, żeby dać się złapać w obiektyw. Ale kogut bażanta, żerujący na łące w towarzystwie szarej kurki wykazał się cierpliwością w pozowaniu do zdjęć.

fot5

 

 

 

 

 

 

 

Po drodze zdarzyła mi się awaria – odpadł lewy pedał z korbą, ale w pierwszym napotkanym domostwie życzliwy i mechanicznie uzdolniony gospodarz przy pomocy młotka i śruby kaliber 8 mm z podkładką przywrócił funkcjonalność roweru. Wreszcie dotarłem w pobliże koryta rzeki okolonego wysokimi zaroślami. Na szczęście wznosiła się tam ambona myśliwska numer 8, dając możliwość objęcia wzrokiem znacznej połaci terenu. Wody w rzece jak widać niewiele, żwirowa łacha na prawym brzegu prezentuje się w całej okazałości.

fot6

 

 

 

 

 

A oto i ambona numer 8, dumnie wznosząca się wśród nadsańskich pól.

fot7

Autor: argus

Liczba dnia – 55

ogólne, prywatnie Komentarze (0) »

Przejechałem dziś 55 kilometrów na rowerze, pętając się to po „polskiej”, to po „ruskiej” stronie Sanu. Celem było dotarcie do drewnianej cerkwi pochodzącej z końca XVIII wieku, a położonej w miejscowości Leszno, dawniej zwane Poździaczem. Po drodze, w Wyszatycach, napotkałem na widok niecodzienny – w pobliżu stoją kościół katolicki z roku 1931 oraz murowana cerkiew z roku 1936, obecnie opuszczona i popadająca w ruinę. Architektura Orientu wychodzi tu zwycięsko ze starcia z architekturą Okcydentu.

fot1

 

 

 

 

 

Teren, po którym poruszałem się do tej pory, był lekko pofalowany, a szachownica pól świadczyła o mnogości drobnych właścicieli. Wioski wyglądały na zadbane, droga świeżo naprawiona, widać było skrzętność mieszkańców. Kiedy wreszcie przyszło przekroczyć San, aby znaleźć się na „ruskiej stronie”, skorzystałem z pomocy kładki wiszącej w Nizinach. Jej rozpiętość przekracza 100 metrów, a widok na dość już szeroką rzekę jest wart zachodu.

fot2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na widnokręgu widać było gromadzące się od rana cumulusy, co groziło popołudniową letnią burzą. Na szczęście skończyło się na strachu.

fot3

 

 

 

 

 

 

W trakcie przekraczania kładki napotkałem dwoje miejscowych – stara z wyglądu kobieta wiodła swojego też już niemłodego syna na drugi brzeg rzeki, aby tam  na cmentarzu uporządkować groby rodzinne. Od słowa do słowa opowiedzieli mi historię swojego przybycia w te strony i koleje swego losu – była tam sąsiedzka zawiść, waśnie rodzinne i Czerwony Kur, który zabrał im rodzinną chałupę – ot, życie.

Za mostem po lewej natrafiłem na zupełnie już zrujnowany cmentarzyk. Musiał zostać porzucony wiele lat temu, skoro obecnie mieszkańcy Chałupek Dusowskich chowani są na lewym brzegu Sanu, w Dusowcach, jak dawniej nazywały się Niziny.

fot4

 

 

 

 

 

 

 

 

Charakter tych obszarów jest zupełnie odmienny od poprzednio opisanego. Teren jest żałośnie płaski, co zmusza rowerzystę do nieustannego pedałowania, a po obu stronach szutrowej drogi rozciągają się ogromne połacie pól uprawianych tą samą rośliną. Najwidoczniej jest to pozostałość po Państwowym Gospodarstwie Rolnym. Utwierdza w tym sam widok osady, wyglądającej jak miejsce porzucone w popłochu, z rdzewiejącymi maszynami rolniczymi na porządnych niegdyś dziedzińcach i z domostwami chylącymi się do upadku.

fot5

 

 

 

 

 

 

 

 

I wreszcie jest Leszno, a w nim tuż przy drodze cerkiew przysadzista jak wiejska baba.

fot6

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podziw dla cieśli – budowniczych owej cerkwi za kunsztowne wiązania belek, łączących płaszczyzny ścian pod najdziwniejszymi kątami.

fot7

 

 

 

 

 

 

Klamrą spinającą dzisiejszą wycieczkę był widok mostu wantowego Brama Przemyska, który spina brzegi Sanu na wysokości Buszkowiczek i przerzuca ruch z centrum miasta na jego obrzeża.

fot8

Autor: argus

Pamiętajcie o ogrodach …

ogólne, prywatnie Komentarze (0) »

… przecież stamtąd przyszliście. Tak śpiewał jeden z bardów mojego pokolenia, Jonasz Kofta. I właśnie jestem w bodaj najpiękniejszym polskim ogrodzie botanicznym, czyli w bolestraszyckim arboretum. Rywalizować z nim może jedynie Ogród Botaniczny w Krakowie, ze wznoszącym się w jego obrębie Kolegium Śniadeckiego, mieszczące aż do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku Obserwatorium Astronomiczne UJ. Urok dzisiejszego dnia został spotęgowany spotkaniem pary przyjaciół – Anki i Wojtka, którzy przyjechali specjalnie z Jarosławia do Bolestraszyc, żebyśmy mogli się zobaczyć.

fot1

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przed wejściem do pałacyku będącego niegdyś własnością malarza Piotra Michałowskiego, a w którego progach zamieszkałem na kilka dni, kwitnie taki właśnie, nieznany mi z nazwy, ale bardzo efektowny kwiat.

fot2

 

 

 

 

 

 

Oprócz roślin i zwierząt wodnych można tu zobaczyć pawie. Przekonałem się o tym nieco przypadkowo, bowiem w trakcie zjazdu po stromej ścieżce użyłem przedniego hamulca, którego charakterystyczny zgrzyt najpewniej imitował pawie nawoływania. W odpowiedzi usłyszałem kilka takich zgrzytliwych odgłosów, dochodzących z woliery skrytej za ścianą roślin. Pawie mieszkają tam w towarzystwie innych egzotycznych kuraków, ale to one „kradną show”, czemu zresztą nie ma co się dziwić.

fot3

 

 

 

 

 

 

W pobliżu Arboretum mieści się to, co pozostało po wysadzeniu austriackiego fortu XIII San Rideau, zatem i ten obiekt obejrzeliśmy, oczywiście wyposażeni w latarki ręczne i czołowe. Jest tam kilka wysprzątanych korytarzy i lochów bez dostępu światła dziennego, a całość robi wrażenie swoją masywnością.

fot4

 

 

 

 

 

 

Niektóre przejścia są naprawdę wąskie, pozostaje tylko domyślać się jak były użytkowane.

fot5

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spacer wokół Arboretum zakończył miłe spotkanie, ale to jeszcze nie koniec dnia. Chmury powoli ustępują błękitowi, co daje nadzieję na pojawienie się rozgwieżdżonego nocnego nieba, Spania pewnie nie będzie, bo gawroni rejwach nie milknie pomimo pory zmierzchowej, a już o 3 rano odezwą się inne gatunki, na czele z kosami, ale przecież nie po sen tutaj przyjechałem.

fot8

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W uzupełnieniu: przed chwilą otrzymałem od Szymona zdjęcie opisywanego terenu z pokładu jednosilnikowego samolotu – mój kolega z Podkarpacia oprócz astronomii pasjonuje się szybownictwem i pilotuje niewielkie samoloty. Na zdjęciu po prawej u góry, na wzgórzu częściowo zalesionym widać ruiny fortu San Rideau, zaś w tym budynku z czerwonym dachem, położonym w górnej części po lewej stronie właśnie napisałem te słowa.

13310330_1181806118519105_7088720998648074736_n

Autor: argus

Wernisażu i wystawy ciąg dalszy czyli konsekwencje :)

prywatnie Komentarze (0) »

 

Radio-Krakow-LOGO

“…wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy” … to z pewnego filmu… 🙂

Skoro powiedziałem „A” i nastąpił wernisaż wystawy zorganizowany tak wspaniale przez Małopolskie Centrum Dźwięku i Słowa, to mówię „B”. Dotychczas nie ogłaszałem swoich medialnych wystąpień, ale tym razem zmienię reguły gry.

Banner_Czarnobyl

 

4 maja 2016 roku, w środę, kilka minut po godzinie 21:00, zapraszam Państwa do radioodbiorników lub komputerów (rozgłośnia nadaje także online).
Radio Kraków, audycja red. Jolanty Drużyńskiej – „Koło Kultury”.

Rozmowa o wydarzeniach z 1986 roku w rejonie Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej oraz o mojej wystawie fotograficznej, którą do końca czerwca oglądać można w Niepołomicach – w Laboratorium Aktywności Społecznej OPEN SPACE przy ulicy Bocheńskiej 26 (przyziemie nowego budynku Biblioteki).

Zapraszam na jedno i drugie wydarzenie!

Informacja:
Radio Kraków / Twitter
Radio Kraków / Facebook

Tymon Kretschmer

Autor: Tymon_K

Po wernisażu “Zobaczyć na własne oczy. Czarnobyl.” – Dziękuję!

prywatnie Komentarze (0) »

Banner_Czarnobyl

Bardzo, ale to naprawdę bardzo dziękuję Wszystkim związanym w jakikolwiek sposób z Obserwatorium, Dużym i Małym, za chwilę czasu spędzoną na wernisażu. To jedna z imprez, która bez widza, staje się zupełną “klapą”!

Pomijając formalne zasady “imprez masowych” (brzydkie określenie!), było mi po prostu ogromnie miło zobaczyć znajome twarze! Dziękuję!

Moich Gośćmi były także osoby, które spotkałem po raz pierwszy, Wam także bardzo serdecznie i ciepło dziękuję!

Według zapewnień Dyrektora Małopolskiego Centrum Dźwięku i Słowa, Pana Kajetana Konarzewskiego, gospodarza Laboratorium Aktywności Społecznej w Niepołomicach oraz głównego Organizatora wernisażu i wystawy, będzie ona dostępna do końca czerwca 2016 roku.
Czyli… Tych, którzy jeszcze wystawy nie widzieli – zapraszam do LASu! 🙂 – w Niepołomicach przy ulicy Bocheńskiej 26, w przyziemiu nowego budynku Biblioteki.

Facebook LASu – wydarzenie: Wernisaż

Facebook LASu – kilka zdjęć z wernisażu

Facebook Wydruki Wielkoformatowe Kraków/Pracownia Fotografii Cyfrowej OSTROWSKI – fotorelacja z wernisażu. Fot. Andrzej Karoń.

 

Tymon “Szczęśliwy :)” Kretschmer

Autor: Tymon_K

Nareszcie pogodne popołudnie

prywatnie Komentarze (0) »

Marcowa pogoda nie dała powodów do zadowolenia, dopiero w niedzielę po południu nad Mazurami zaświeciło słoneczko i wywabiło mnie na dłuższy spacer.

stanowisko

 

 

 

 

 

 

Dziki poczyniły znaczne szkody na okolicznych łąkach i naruszyły nasze stanowiska obserwacyjne.

fot1

 

 

 

 

 

 

 

Nadzwyczaj czujne żurawie nie pozwoliły podejść zbyt blisko.

f3

 

 

 

 

 

 

 

Słońce zbliżając się do widnokręgu stopniowo przygasało, wreszcie w jego tle znalazła się wieża przekaźnika w Lewałdzie.  Po lewej stronie u góry tarczy pokazał się obszar aktywny AR 2526.

f4

 

 

 

 

 

 

 

Tuż przed momentem zachodu pojawił się efekt “płonącego lasu”.

f5

 

 

 

 

 

 

Zaś po zachodzie Słońca na wschodnim widnokręgu ponad cieniem Ziemi pojawił się “pas Wenus”.

Autor: argus
free watch porn vid freewatchpornvid xxx sex porn list xxxsexpornlist xxx sexporn zilla xxxsexpornzilla teen x porn vid teenxpornvid porn amateur x tube pornamateurxtube hit jizz porn hitjizzporn
fullsexmoviestubeporn mobilexvideotube 3gpsexpornvideo freexpornvid xpornzilla hardxxxporntube 3gpsexmovies xvideosporntube xxxporntube/a> hardsexvideo hardsexmovies watchxxxporntube
Silnik: Wordpress - Theme autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj się
fullxnxxpornvideo tubidy mzik indir
hardsexmobilvideos