Echa warsztatów „astrofoto”, czyli moje reminiscencje

Już w styczniu, podczas naszych pierwszych obserwacji na warsztatach astrofotograficznych, można było zauważyć, że Wenus i Jowisz będą dostarczać nam
w tym roku sporo wrażeń. Wenus znikała co prawda za horyzontem wczesnym jeszcze wieczorem, ale Jowiszem zdążyliśmy pozachwycać się wszyscy. To co się będzie wkrótce działo, tam „w górze”, wiedział zapewne tylko sam Mistrz.
Dla mnie, zbliżenie obu planet stało się zauważalne kilka tygodni temu. Efektowne spotkanie Wenus i Jowisza nastapiło 13 marca ok. 19:15. Ciekawe komu, z naszych warsztatowiczów, udało się uchwycić ten moment? Podejrzewam, że chyba wszyscy sięgnęliśmy w ostatnich dniach po aparaty, bo jakże nie pochwalić się taką fotografią na kolejnych warsztatach? Pojawiły się już pierwsze zdjęcia na blogu, z romantycznym rozmarzeniem gdzieś w tle …?!… . Pamiętacie nasze pierwsze prace? Mozolnie opisywaliśmy tajemnicze obiekty: Asterope, Merope ,…..daty, skale, …… . Oj, oby nauka nie poszła w las! Myślę, że jakość tych zdjęć zostanie nam może wybaczona, brak opisu raczej nie.
Co do samego romantycznego flirtu uroczych planet to faktycznie, można się było rozmarzyć, widzieliśmy przecież jak potężny Jowisz zbliżył się do tajemniczej Wenus na odległość 3 stopni ( to szerokość ok. dwóch palców). Niestety, rzeczywistość jest nieubłagalna, ogromna odległość w trzecim wymiarze nie daje im szansy na spotkanie. I tu przypomina mi się książka Edwina Abbota pod tytułem Kraina Płaszczaków. W krainie tej, pewna rasa mitycznych stworzeń zamieszkuje dwuwymiarowy świat, nieświadoma, że otacza ich trójwymiarowy wszechświat. Na zajęciach Mistrz Argus, męcząc nas żmudnym wyznaczaniem skal, czy pomiarem odległości (na płaszczyźnie) między obiektami, jakoś unikał tematu wyższych wymiarów. Może kryje się ziarno prawdy naukowej w stwierdzeniu, którą można spotkać we wszystkich najlepszych książkach fantastycznonaukowych, że umiejętność wykorzystania czwartego wymiaru (dzisiaj zwanego najczęściej piątym, ponieważ za czwarty przyjmuje się czas), daje nadludzką moc?
Jaka była rzeczywista odległość między planetami 13 marca?
Proponuję, aby odpowiedzi kierować na adres: gsek@moa.edu.pl. Przedstawienie rozwiązania warte jest „Studenckiej” :).

1 odpowiedź do wpisu: “Echa warsztatów „astrofoto”, czyli moje reminiscencje”

Dodaj komentarz