Ex Rzepiennik semper aliquid novi

Wybraliśmy się z Adamem do Obserwatorium Królowej Jadwigi w Rzepienniku, gdzie jak co roku odbyło się Walne Zebranie stowarzyszenia „Astronomia Nova” poprzedzone sesją naukową. Już przy wejściu na posesję zwraca uwagę montaż paralaktyczny, na którym zawieszone są dwa teleskopy.

 

 

 

 

 

 

 

Zwierciadła są w dobrym stanie, silniczek z przekładnią takoż, tylko wyciągi okularowe wymagają drobnych  napraw.

 

 

 

 

 

 

 

 

Podjęci przez Gospodarzy jak zwykle serdecznie, wysłuchaliśmy wykładów o bardzo rozstrzelonej tematyce. W pierwszym z nich Marian Soida przedstawił wyniki obserwacji radioastronomicznych, w trakcie których mierzono polaryzację radiopromieniowania. Okazało się, że patrząc w kierunku Kwintetu (a właściwie Kwartetu) Stefana „widzimy” promieniowanie, które zostało poddane działaniu jednorodnego pola magnetycznego o natężeniu tysiąckrotnie większym aniżeli to, jakiego można by się spodziewać w międzygalaktycznej plazmie.  Następnie Grzegorz Michałek opisał zjawisko oscylacji prędkości w koronalnych wyrzutach materii słonecznej, demonstrując istnienie charakterystycznego okresu tych oscylacji rzędu 200 minut. Kolejne wystąpienia były poświęcone obserwacyjnym badaniom rozkładu materii we Wszechświecie, a najciekawsza konkluzja, autorstwa Agnieszki Pollo,  dotyczyła faktu, że już przed siedmioma miliardami lat galaktyki masywne lokowały się centrach gromad, zaś te dyskowe, mniej masywne, trzymały się na peryferiach. Wreszcie pojawiły się dwa wystąpienia dotyczące istniejącej i projektowanej sieci tak zwanej nauki uspołecznionej. Idzie o to, aby zwykli śmiertelnicy mimochodem, używając nieznacznie zmodyfikowanych smartfonów, mogli utworzyć sieć detektującą pęki promieniowania kosmicznego – rzecz niezwykle frapująca.

W drodze powrotnej na rynku w Bieczu trafiłem na polsko – słowacko – czesko rajd starych samochodów. Miło było popatrzeć – a i posłuchać – jak wiekowe autka defilowały, niektóre całkiem żwawo, przed publicznością, jak to lando z 1938 roku.

 

 

 

 

 

Wreszcie coś pro domo mea – takim autkiem, i nawet w podobnym kolorze, jeździłem przed wielu, wielu laty po Rosji i południowej Europie.

Dodaj komentarz