Hiszpania 2009 – cz. I Calar Alto

Tak sie złożyło że w zeszłym roku zajęłam II miejsce w europejskim konkursie „Catch a Star”. W nagrodę mogłam polecieć ze swoim nauczycielem do Hiszpanii. W niedzielę, 19 lipca wylecieliśmy z Balic. W czasie ekscytyjacego lotu oglądaliśmy ziemię z lotu ptaka, a także chmury. Szczególnie piękny był widok Alp i Pirenejów. Po kilku godzinach wylądowaliśmy na gigantycznym lotnisku w Madrycie, gdzie przesiedliśmy sie do drugiego samotolu, który w bardzo krótkim czasie przetransportował nas do Almerii. Tam czekała na nas taksówka. Przed północą dotarliśmy do obserwatorium w Calar Alto.

 

Poniedziałek zaczęliśmy od spaceru po okolicy, następnie David Galadi-Enriquez – nasz opiekun – oprowadził nas po budynku 3,5-metrowego teleskopu. Naprawde jest ogromny! W momencie uruchomienia (1984 r.) był to trzeci co do wielkości teleskop na świecie. Wspięliśmy sie także na szczyt kopuły, skąd w pogodne dni widać nawet brzeg afrykański. Gdy zapadł zmierzch, uczestniczyliśmy w sesji obserwacyjnej na tym teleskopie. Całkowicie skomputeryzowane obserwacje prowadził francuski astronom Gilles Bergond. Pewnie nie uwierzycie, ale dał mi nim posterować. Oczywiście pod nadzorem. Udało mi się wykonać kilka zdjęć Saturna. Zamieszczę je innym razem.

 

We wtorek zwiedziliśmy z Davidem pozostałe miejsca. Pokazał nam inne teleskopy, główny budynek z pracowniami i biblioteką, budynki techniczne, a nawet garaże. Wszystkie budynki rozrzucone są na dużym terenie. Nikt by z was nie zgadł jak tutaj sie miedzy nimi przemieszczają. Są dwa sposoby: pierwszy – służbowymi samochodami, drugi – tunelami. Otóż na całym tym terenie pod ziemią znajduje się sieć podziemnych korytarzy, którymi poprowadzone są różne intalacje, kable, wodociągi… Pewnie was zaskoczy, że mamy klucze do wszystkich pomieszczeń, ponieważ wszystko tutaj otwiera się za pomocą jednego i tego samego klucza. Nawet w stacyjkach samochodów zawsze są kluczyki. Ale my wolimy chodzić, głównie ze względu na Słońce.

 

Domki, w których mieszkamy są bardzo funkcjonalne – jak wszystko tutaj. A przy tym zadbane i ładne – jak wszystko tutaj. Na nudę nie narzekamy, a w czasie sjesty też mamy co robić – jest tu stół ping-pongowy, bilard, no i Grzegorz ma sudoku. Temperatura tutaj nie jest wysoka, no i jest miły wiaterek ale Słońce i tak przygrzewa…. najbardziej nam przeszkadza suche powietrze. Deszcze tu padają sporadycznie. Stąd też naturalny krajobraz półpustynny z odkrytymi skałami. Tylko drzewa są tu nasadzone przez człowieka. Hiszpanie są bardzo przyjaźni i żyją swoim rytmem. Nikt nie wie co to jest stres. A umawiane godziny są płynne. Tylko jedno jest tutaj o ścisłej porze, której należy sie trzymać. Jest to obiad. Jedzenie jest tutaj pyszne. Mało mięsa, dużo ryb, dużo warzyw no i oczywiście soki z cytrusów. A wodę pije się prosto z kranu. Dziś na obiad dostaliśmy coś pomiędzy ziemniakami a kluskami, w smaku było dziwne, ale takie niespecjalne – chociaż nie było złe. Nikt nam nie potrafił powiedzieć co to jest, bo 90 % hiszpanów nie zna angielskiego. Wieczorem dopiero David uświadomił nas że zjedliśmy ośmiornicę… Bardzo nam smakują za to oliwki, tuńczyk, paluszki krabowe. Niestety porcje są bardzo obfite i nie jesteśmy w stanie zjeść wszystkiego.

 

Tyle relacji na dzisiaj, idziemy na obserwacje na innych teleskopach. Jutro jedziemy do Granady.

 

Nad Pirenejami Lotnisko w Madrycie David, Marta i Grzegorz Parada kopuł w CAHA Hiszpańskie niebo Marta przed największym teleskopem w CAHA 3,5-metrowy teskop w całej okazałości Marta współprowadzi obserwacje nocne przez najwiekszy teleskop Gigant i Kasjopeja Krajobraz Calar Alto Najstarszy teleskop w CAHA - 1,2 metra Wielki spektograf do 2,2-metrowego cassegraina Instrument slużący jedynie do śledzenia warunkow pogodowych Przed tablicą z mapą CAHA - David, Marta, Grzegorz

4 odpowiedzi do wpisu: “Hiszpania 2009 – cz. I Calar Alto”

  1. Cieszę się, że wyprawa idzie pełną parą. Powodzenia i pozdrawiamy z również upalnych Niepołomic!

Dodaj komentarz