Krople światła

Po wernisażu, opisanym przez Mirka, obejrzałem spokojnie akwarele, będące efektem pracy uczennicy I Liceum, uczęszczającej na prowadzone tam przeze mnie kółko astronomiczne. Prawdę mówiąc, pojechałem do Bochni na zaproszenie autorki, nie chcąc uchybić grzeczności. O tym że Małgorzata maluje, dowiedziałem się dopiero przy okazji owego zaproszenia, ale nie spodziewałem się wielkich wrażeń – przecież to dopiero powijaki działalności artystycznej. Wystawa była łączona – wraz z obrazkami eksponowano też fotografie, będące dziełem uczennicy II Liceum. Od razu na wstępie uderzał widza kontrast pomiędzy dość agresywnymi w wyrazie fotogramami, a spokojnymi, nastrojowymi akwarelami. Dwie spośród nich zwróciły moją szczególną uwagę. Na pierwszej widać łodzie, najwyraźniej czekające na moment, kiedy stopa rybaka dotknie  pokładu, a mocna, szorstka od morskiej soli dłoń ujmie ster. W powietrzu czuć  specyficzny zapach wybrzeża, informujący przybysza,  że oto wszedł w bezpośredni kontakt z żywiołem pełnym życia, ale też i niosącym grozę – pogranicze życia i smierci. Jest także obecna nuta dalekiego przestworu, jest zaproszenie do podróży, jest zachęta do podjęcia ryzyka. Łodzie lekko się kołyszą w rytm martwej fali, nieużywane liny poskrzypują ocierając się o drzewce, topy masztów rysują na niebie esy-floresy. Wystarczy podnieść kotwicę, i już jest się wolnym człowiekiem. Jeden obrazek a tyle wrażeń – to jest siła artystycznego przekazu. Druga akwarela – moim zdaniem najlepsza z całej wystawy – to owe tytułowe “Krople światła”. Popatrzcie, zachwyćcie się i napiszcie o tym w komentarzach. A najlepiej jedźcie bo Bochni, do tamtejszego Domu Kultury przy Plantach, i zobaczcie to wszystko w oryginale.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1 odpowiedź do wpisu: “Krople światła”

  1. Niestety nie miałem okazji być w dniu wernisażu z przyczyn studenckich jednak jak tylko wróciłem wybrałem się na prezentacje prac G.

    Z rozmowy wiem o sporym zadowoleniu młodej artystki 🙂

    Będąc studentem rejestracji obrazu i zajmując się głównie bardzo realnym odwzorowywaniem prace G. wniosły miłą świeżość w moje postrzeganie. Technika akwareli, jej plamistość, transparentność i pastelowość płyną zawsze. A w dłoniach autorki wręcz tak jakby była kapitanem tego statku. Sterowanie statkiem Akwarela osobiście uważana jest dla mnie za trudną. Transparentność farb nie pozwala na wprowadzanie poprawek i retuszy.

    Podkreślę fakt że G. jest samoukiem a to więcej uczy niż jakakolwiek lekcja z kimś. Czemu ? … taki artysta nie ma w sobie nalotów (stylów, grymasów) mistrza, które może przejąc w trakcie pobierania nauki.

    Wiem jedno … jedno z tych dzieł przeniosę na materiał (podkoszulek) bo docenienie czyjejś pracy jest istotne.

    Nie powiem że jest to FAJNE, wole nosić to na sobie ;p

Dodaj komentarz