Mała rzecz, a jednak cieszy (tytułem komentarza)

Przeczytawszy wpis Mirka (dzięki za linka ratunkowego; nie zaspałam/zapomniałam, tylko imprezowałam zaciekle – ot, takie „andrzejki” dla dam w więdnącym kwiecie wieku) postanowiłam skorzystać z możliwości odrobienia zaległości.

 

 

 

 

 

 

Zad. 1: Z niewymuszonym zainteresowaniem wysłuchałam nie tylko tego, co Paulina miała do powiedzenia, ale i pozostali uczestnicy audycji. Okazuje się, że o zagadnieniach odległych (sic!) od szarej rzeczywistości można mówić w taki sposób, że w niejednym zjadaczu chleba (ew. trawy) budzi się instynkt myśliwego, a o to właśnie chodzi.

Zad. 2: Konfucjuszowi przypisuje się przysłowie, że nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego/małego kroku. Jesteście pierwsi z dziesięciu, to bardzo fajnie! A jeśli pożądacie „szału” – wydaje mi się, że macie u siebie specjalistę w tej dziedzinie, mianowicie Podkowińskiego.

Zad. 3: Czy jazz dla krów to przymiarka do tego, co zapodamy wielorybom, w szczególności orkom?…

Dodaj komentarz