1 odpowiedź do wpisu: “MoonFire – The Epic Journey of Apollo 11”

  1. Trzeba podejść, wcisnąć guzik i cierpliwie czekać. Najpierw szumy i piski poprzedzają tzw. dźwięk, jakieś pół minuty później pojawia się charakterystyczny “śnieżek”, a dopiero potem zygzaki, które po wyprostowaniu się dają obraz. Kolorowy, a jakże, od czerni – poprzez całą gamę szarości – aż do bieli. Ostrość poprawia się, jeśli odpowiednio pokręci się anteną. I proszę, już można zasiąść przed telewizorem wyprodukowanym w rodzimych zakładach “Diora”.
    A warto, bo tego wydarzenia nawet “demoludzka” telewizja nie jest w stanie ani pominąć milczeniem, ani zakłamać. W przerwach dają “Pana Wołodyjowskiego”, ale ja z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki tego serialu, który dzieje się na żywo.
    That is one small step for a man…
    Beautiful view… magnificent desolation…
    Choć upłynęło trochę czasu, zanim w pełni pojęłam sens tych słów, już wtedy, w swym śmieszno-nastoletnim umyśle zdawałam sobie sprawę, że stało się coś naprawdę bardzo ważnego.

Dodaj komentarz