O czymże dumać na krakowskim bruku w piątkowy wieczór?

Zaproszona przez Zosię Szczęsną na uroczystą inaugurację Międzynarodowego Centrum Sztuk Graficznych połączoną z wernisażem wystawy Izabelli Gustowskiej żwawo kierowałam swe kroki ku Rynkowi Starego Miasta, a choć trajektoria ma, z uwagi na ożywione jak zwykle o tej porze ulice, do złudzenia przypominała ruchy Browna, przecież dotarłam pod wskazany adres.

Jeszcze dwie kondygnacje schodów i … widzę ciemność, a ściślej: gęsty półmrok. Bo gdyby było za jasno, nie dałoby się przez rozmieszczone na dwóch przeciwległych ścianach zielonkawe bulaje (zieleń butelkowa?…) podglądać dwóch teatrów – światów – kosmosów w nie-obiektywnym ujęciu.

 

A kawa z widokiem na Sukiennice, w towarzystwie Piotra Skrzyneckiego, to też powód do zadumy.

Dodaj komentarz