Podarzyło się

Zaproszony przez organizatorów rajdu, dwa dni wędrowałem bieszczadzkimi szlakami, zażywając wszystkich uroków, jakie tamta ziemia oferuje.  Ślizgałem się w błocie nad Wołosatym, przekraczałem połomy na Kopie, wygrzewałem się na Bukowym Berdzie, grzęzły mi nogi na śnieżnych płatach pod Przełęczą Goprowców, zachwycałem się panoramą widzianą z Szerokiego Wierchu, doświadczyłem burzy na Połoninie Wetlińskiej i gradobicia na Przełęczy Orłowskiego.  A w Ustrzykach Górnych sięgałem do gwiazd – tam mają do nich blisko. Po prostu Bieszczady.

Na początku był chaos

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A potem napięcie rosło

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pramatka wszystkich bieszczadzkich buków

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Powalone olbrzymy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pokręcone dzieło wichrów

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Groźne niebo

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No idziemy, idziemy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spóźniona wiosna

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wetlinka się wścieka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rosochata, ale czy wierzba?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przyroda przeprasza za kaprysy aury

Dodaj komentarz