Posmak obozu

Każdy obóz jest wyjątkowy na swój sposób, ale „Perseidy 2013” zasługuje na miano czegoś więcej niż tylko „wyjątkowy”. Przecież 21 dni to niemalże 1/12 roku. Do Lewałdu Wielkiego nie wyjechaliśmy na wakacyjny odpoczynek – my do Lewałdu Wielkiego przeprowadziliśmy się na prawie połowę wakacji.

Spotkanie, w którym uczestniczyłem w nocy z piątku na sobotę (6/7 września) zostało ochrzczone jako „Poobozowe”. Jest to dzień, w którym ostatecznie zamykamy „Perseidy” – odtąd pozostają już tylko wspomnienia. Dzień Poobozowego to dzień wyjątkowy, bo pomimo rozpoczętego roku szkolnego można poczuć ostatni smak wakacji. Wszystko to dzięki kolegom i koleżankom wśród których przypomina się perseidzka atmosfera.

Nigdy nie spóźniłem się na obozową zbiórkę, więc spóźniłem się na Poobozowe. Docierając do celu już czułem zapach grillowanej kiełbasy i topiącej się na bananach czekolady. Na ustach wszystkich obozowe wspomnienia. Długo nie czekaliśmy na wielki powrót repertuarów i po godzinie śpiewaliśmy „Odę do Dudusia”. Pan Grzegorz powiedział nam, że fragment  jednej z przez nas ułożonych piosenek będzie stanowił nagłówek którejś z olsztyńskich gazet. Nie mogło też zabraknąć kultowej perseidzkiej gry – mafii. Okazało się też, że Krzysiek nigdy nie grał w psychologa co trzymał w tajemnicy przez cały pobyt w Lewałdzie. Jednak nic straconego – będzie psychologiem Poobozowym. Tradycji musiało stać się zadość i na koniec spotkania obejrzeliśmy film.

Noc szybko minęła i zaczął się wielki, prawie sześćset kilometrowy powrót do domu… Za rok widzimy się znów na kolejnych Perseidach 🙂

 

Dodaj komentarz