Rankiem wpadłem do Chile

A raczej na stronkę jednego z teleskopów Slooh, położonego w miejscowości La Dehesa. I oto na fotografię okolicy gromady kulistej M5  wkradł się ślad rakiety, która wyniosła na orbitę satelitę rosyjskiego Kosmos 968. Został on wystrzelony w roku 1977 i od tego czasu jego rakieta nośna okrąża Ziemię na wysokości ponad 700 kilometów ponad jej powierzchnią. To typowy kosmiczny śmieć – tak wysoko nie ma już hamującego działania resztek atmosfery i ciała krążą tam do momentu, aż ktoś ich nie posprząta, ale na razie chętnych nie widać.

2 odpowiedzi do wpisu: “Rankiem wpadłem do Chile”

  1. Może Herkules? Słyszałam, że świetnie sobie poradził ze stajnią Augiasza!

Dodaj komentarz