Z motyką na Słońce – ad vocem

O cny Orbiliuszu, jakże słuszne są Twe słowa! Pozwolisz, że wybiczuję się w wolnej chwili, a na ten czas złożę stosowną samokrytykę. Do tej pory bowiem, rozkoszując się widokiem zachodu bodaj najważniejszego dla gatunku ludzkiego ciała niebieskiego, usiłowałam – wzorem Małego Księcia – możliwie najdalej w czasie i przestrzeni przesuwać krzesło. Romantyzm to zaiste godny potępienia przez światłe umysły.

 

 

 

 

Ergo, lokuję poniżej przykładowe naukowe opracowanie konterfektu naszej Gwiazdy Co-dziennej.

 

 

Spłaszczenie tarczy słonecznej pozornym jest tylko, efekt takowy powoduje refrakcja, zaś pomarańczowo-czerwona barwa wynika z rozpraszania światła przez ziemską atmosferę (o czym pisałam wcześniej).

Dwa wymiary masz przed oczami swymi, trzeci wysondujesz dzięki symetrii zagadnienia, czwarty zamieszczony jest w prawym dolnym rogu. Piąty i moc nadludzką pozostawmy lepiej Zarządzającemu Wszystkimi Wymiarami, ponieważ mniejsza ich liczba i tak sprawia nam spore problemy.

Ale, ale… Skoro zadajesz zagadkę, to ładniej by było, gdybyś to Ty był i sędzią, i fundatorem nagrody.

1 odpowiedź do wpisu: “Z motyką na Słońce – ad vocem”

Dodaj komentarz