Z motyką na Słońce, bo uwielbiamy przeżycia ekstremalne – czyli wpis zamiast komentarza

Zagadka zagadką, pochmurny deszczowy dzień, ale, Argusie, światełko w tunelu błysnęło na moment, czyż nie?

tęcza o zachodzie Słońca

to samo w szerszej perspektywie

Jeśli są warunki dla powstania tęczy np. tuż przed zachodem Słońca, to przybiera ona barwę czerwoną i może być widoczna jeszcze przez parę minut po schowaniu się jego tarczy pod widnokręgiem. Odpowiedzialna jest za to atmosfera ziemska, która „normalnie” rozprasza najefektywniej część krótkofalową (czyli niebieską i fioletową – stąd błękit nieba) promieniowania słonecznego, natomiast wzdłuż linii łączącej nas ze Słońcem dociera światło bardziej długofalowe, które rozprasza się trudniej. Wieczorem czy rankiem, gdy Słońce jest pod widnokręgiem lub nisko nad nim, promieniowanie przebywa grubszą (i gęstszą, zwłaszcza tam, gdzie przemysł) warstwę atmosfery niż w środku dnia, w związku z czym zaczyna w nim dominować czerwień. Tęcza jest skutkiem załamania, rozszczepienia i odbicia światła w kroplach wody; jeśli więc padające światło jest monochromatyczne, to nie ma ona możliwości zaprezentowania całej swej krasy.

A dla mnie to nie jest “tęcza tylko z nazwy”, lecz jak najbardziej “tęcza ekstremalna”.

3 odpowiedzi do wpisu: “Z motyką na Słońce, bo uwielbiamy przeżycia ekstremalne – czyli wpis zamiast komentarza”

Dodaj komentarz