Z motyką na Słońce lub na cokolwiek – odcinek pierwszy

Kiedy co poniektórzy beztrosko zażywali przyjemności wszelakich na obozie w Lewałdzie czy gdzie indziej, ja, nie zważając na temperaturę otoczenia, pracowicie wykonywałam biegi długodystansowe. Od Pubu Pod Wisienką (moje letnie stanowisko) do mirabelki (letnie stanowisko Icka), a zwłaszcza vice versa. Całe dziesięć metrów, jakby się kto pytał. Czego skutki przedstawiam do oceny.

Z cyklu „Wszechświat w oczach Icka” – modne obszary aktywne (wybór):

 

Hit sezonu – sierpniowy rój meteorów:

Dreszczyk emocji: czyżby On Ci To? Ale już słyszę Argusa w tle: „flara Iridium!”

 

 

 

 

 

 

Tu przynajmniej jasna sprawa: Perseid na wstecznym biegu, odesłany z lotniska w Balicach.

Dodaj komentarz