Z motyką na Słońce lub na cokolwiek – odcinek trzeci (ost.)

Nie mogę nie wspomnieć o mało naukowych, za to niezmiernie nostalgicznych zachodach naszej gwiazdy co-dziennej

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

oraz o „oficerach prowadzących”, z których jednemu udawało się być dyskretnym zasadniczo za dnia, drugiemu zdecydowanie w nocy, a trafił się i taki, co usiłował się maskować na kuchennym stole!

 

 

 

 

 

Dodatek nadzwyczajny z ostatniej wakacyjnej nocy:

Capo di tutti

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A tę  fotografię pozostawiam wyobraźni Czytelnika 😉

Dodaj komentarz