Z motyką na Słońce – w poszukiwaniu zarzuconych już środków wyrazu

A także emocji związanych z koniecznością przejścia na ręczne sterowanie. Chyba tylko najstarsi astronomowie pamiętają…

Czas i miejsce akcji: 07 marca 2011, od 20:00 do 21:30, wzgórze we włościach rodowych na północnym krańcu Pustyni Błędowskiej.

Narzędzie pracy odtwórczej: Vivitar 220/SL o ogniskowej 50 mm, średnicy obiektywu 49 mm i jasności 1:1,8. Do tego film black & white o czułości 400 ISO. Czas naświetlania: średnio 50 s.

Odpowiedzialni za efekty specjalne: nieposłuszny statyw, zastąpiony w końcu dachem samochodu, okresowo oporny wężyk, pajacujący stoper, zające i jakiś puszczyk.

Summa summarum – kilkanaście całkiem prezentowalnych zdjęć, z których dwa proponuję jako zagadki.

Pierwsza dla uczniów MOA: należy nazwać konstelacje (jedna jawi się jako kompletna, reszta – we fragmentach) widoczne na pierwszym z poniższych zdjęć.

A drugie zdjęcie-zagadka dla Nauczyciela MOA, Argusa, brzmi tak samo. Podpowiedź: jest to „fotka zenitalna” zorientowana następująco: N na dole, W po lewej, S u góry, E po prawej (nie chciałam bazgrać po zdjęciu). Można posłużyć się Stellarium, mapą obrotową nieba lub atlasem.

Pozostaje sprawa nagród. Uśmiecham się do Głównodowodzącego w kwestii „Studenckich” dla 3 pierwszych uczniów (zobowiązuję się uzupełnić zapasy przy najbliższej okazji). Natomiast Nauczyciel pewnie ucieszy się z serdecznego uścisku mej ręki – też przy najbliższej okazji…

Dodaj komentarz