17 lipca – Janusz
Dzisiaj Słońce wzeszło o 4:50 a zajdzie o 20:42. Dzień będzie trwał 15 godzin i 52 minuty a to już o pół godziny krócej niż w najdłuższy dzień w roku. Ciekawie wygląda dzisiejsza koniunkcja cienkiego sierpa Księżyca z planetą Wenus. Jednak oba te obiekty szybko schowają się pod horyzontem. Umożliwi nam to jednak obserwacje słabszych obiektów. Patrząc na rozgwieżdżone niebo widzimy tysiące gwiazd oraz delikatną smugę Drogi Mlecznej, czyli galaktyki, w której się znajdujemy. Jest to skupisko około 200 miliardów gwiazd, wielu gromad gwiazdowych a także pyłu i gazu. Zaliczana jest do galaktyk spiralnych z poprzeczką choć o tym jak wygląda wiemy dopiero od niespełna 100 lat. Wszystkie widoczne nieuzbrojonym okiem gwiazdy należą właśnie do niej. Już w starożytności ludzie zaczęli w wyobraźni łączyć liniami jasne gwiazdy ze sobą. Powstawały wtedy kształty, które przypominały ludzi, zwierzęta czy przedmioty codziennego użytku. Tak powstały gwiazdozbiory, którym Grecy nadali charakter mitologiczny. Kolejne pokolenia astronomów dokładały swoje gwiazdozbiory lub zmieniały te już istniejące. Między innymi Jan Heweliusz, gdański astronom, wprowadził na niebo aż siedem gwiazdozbiorów, wśród których możemy znaleźć: Tarczę Sobieskiego, Rysia czy Psy Gończe. Ale dopiero w latach dwudziestych dwudziestego wieku podzielono niebo na osiemdziesiąt osiem gwiazdozbiorów, ułatwiając współczesnym orientację na sferze niebieskiej. Same gwiazdy różnią się też między sobą. Przede wszystkim jasnością, ale i kolorem. Na jasność gwiazdy wpływają najczęściej dwa czynniki. Ile taka gwiazda produkuje energii i jak daleko się ona od nas znajduje. Bo nawet najjaśniejsza gwiazda, ale bardzo odległa będzie ledwo widoczna na niebie. Z kolei kolor gwiazdy daje nam informację o jej temperaturze powierzchniowej. Czerwone gwiazdy to względnie chłodne obiekty o temperaturze powierzchni sięgającej 3 tysięcy stopni zaś niebieskie to najgorętsze gwiazdy o temperaturach sięgających 20 tysięcy stopni. Dla porównania nasze Słońce ma zaledwie 5 i pół tysiąca stopni choć w jego wnętrzu temperatura wzrasta do 15 milionów. A to i tak niewiele w porównaniu do wybuchu supernowej, gdzie temperatura przekracza 100 miliardów stopni. Można się nieźle poparzyć.