Obrazy Słońcem malowane

 

Dawno, dawno temu, a dokładnie pod koniec 2023 roku, podczas jednego ze spotkań moich zdalnych zajęć astronomicznych opowiadałem uczniom o niesamowitej, wręcz magicznej technice fotograficznej – solarygrafii.

Daje ona sposobność rejestracji pozornego ruchu Słońca na sferze niebieskiej przy wykorzystaniu aparatu otworkowego (camera obscura) oraz czarno-białego papieru fotograficznego. Przy okazji oczywiście na obrazie rejestrują się także elementy krajobrazu, takie jak drzewa, budynki, przedmioty, a właściwie wszystko co znajduje się w polu widzenia aparatu.
Z najmniejszymi detalami pokazywałem, jak przygotować aparat otworkowy z aluminiowej puszki po dowolnym napoju, jak poprawnie wykonać otworek, czyli obiektyw aparatu oraz wyjaśniałem jakich działań należy się podjąć by wykonać zdjęcie solarygraficzne.

Trochę więcej szczegółów wyjaśniających istotę ogromnie wciągającej dla mnie zabawy podałem TUTU.

 

Mówiąc „prosto z mostu”, moja propozycja przeszła niestety bez echa. Po kilu tygodniach od przeprowadzonych zajęć swoje próby przesłała jedna z uczestniczek, Dorota (za co ponownie bardzo Jej teraz dziękuję), a potem zaległa długa cisza… Zupełnie straciłem nadzieję, że ktoś poza Dorotą podzielił w jakimś stopniu moją fascynację solarygrafią. Zajęcie to wymaga mocnego samozaparcia, bo w odpowiedni sposób trzeba zbudować aparat, zdobyć potrzebne materiały, uważnie obchodzić się z papierem światłoczułym i najważniejsze – efekt wszystkich zabiegów nie jest natychmiastowy. Ogólnie – trzeba motywacji i niezwykłej cierpliwości.

Choć prywatnie solarygrafia nieustannie mi towarzyszy i w rozmaitych miejscach ciągle mam zamontowane puszeczki, zapomniałem o niej w kontekście dawno przeprowadzonych zajęć. Aż do 31 marca 2026 roku…
Tego dnia, wieczorem przyszedł mail zatytułowany „camera obscura”. Nadawcą był uczestnik moich zajęć, Leonard. Gdy otworzyłem przesłane przez Niego załączniki, zamurowało mnie. Znalazłem w nich cztery zeskanowane fotografie!

Leonard zbudował aż osiem aparatów! Jedna konstrukcja się nie powiodła, zatem zamontował siedem puszek i jak dotąd, z czterech uzyskał wspaniałe zdjęcia. Trzy puszki nadal rejestrują obraz.

Leonard jest mocno zajętym człowiekiem, ma sporo dodatkowych obowiązków i powinności, w związku z czym na zajęciach pojawia się z przerwami. To wyjaśnienie nie jest oczywiście reprymendą. Chcę jedynie powiedzieć, że po jakimś czasie nieobecności, jeśli Leonard przychodzi, potrafi pojawić się z przysłowiową „petardą” i niezłym „przytupem”! No nie da się inaczej powiedzieć. Zamurowało mnie, po prostu zamurowało!

Puszki zostały założone we wrześniu 2024 roku. Jedna z nich została zdjęta po roku naświetlania, zaś trzy kolejne – po dwóch latach.

Leonardzie. Brawo! Bardzo Ci dziękuję i mocno gratuluję!

Podziwiajcie!

 

Tymon Kretschmer

Dodaj komentarz