Klejnoty z kosmicznej szkatuły – Barnard33

Rzadko kiedy udaje się uzyskać tak przestrzenny obraz, jak na tym zdjęciu szczególnego obszaru, położonego w obrębie gwiazdozbioru Oriona. Kilka planów, do tego setki odległych gwiazd i te rozświetlone przestrzenie dają nam pojęcie o rozległości Wszechświata. Nawet laik domyśli się, że ciemny kształt przypominający kształtem końską głowę musi być bliżej nas, aniżeli czerwonawa poświata, rozlana na dużym obszarze zdjęcia. No i te kropeczki – każda z nich to obraz gwiazdy – one muszą być o wiele dalej aniżeli pozostałe obiekty na zdjęciu. A co z kilkoma najjaśniejszymi gwiazdami, tak jasnymi, że ich światło utworzyło na matrycy kamery spore plamki? Dopiero zaawansowane metody astrometryczne i astrofizyczne pozwoliły na prawidłowe uszeregowanie jasnych i ciemnych obiektów według kryterium odległości. I tak najjaśniejsza z gwiazd widocznych na zdjęciu to Alnitak z Pasa Oriona, jej odległość od Słońca wynosi około 1260 lat świetlnych. Kolejny obiekt to ciemna mgławica pyłowa, oznaczana w katalogach jako Barnard 33 – jej kształt nadał potoczna nazwę całemu obszarowi, a położona jest w odległości około 1 500 lat świetlnych. Jasnoczerwone tło tworzy dla niej nieco tylko odleglejsza mgławica emisyjna IC 434 – rozległa chmura wodoru, świecącego w wyniku luminescencji. W nieco mniejszej odległości znajduje się Mgławica Płomień, czyli NGC 2024 – to ta krzaczkopodobna struktura u góry po lewej. Ciemny pionowy pas to chmura gęstego pyłu, za nią kryje się młoda, gorąca gwiazda, prawdopodobne źródło energii pobudzającej wodór do świecenia. Skąd wiemy o jej istnieniu? Otóż na zdjęciach w pasmie podczerwieni, która przenika przez warstwy pyłu, widać ją całkiem dobrze. A co ciekawe, w cieniu tego pasma pyłu kryje się cała gromada takich gwiazd, licząca około ośmiuset osobników – wykryto ich obecność dzięki pomiarom w dziedzinie rentgenowskiej. Inne wyjaśnienie głosi, że energia świecenia mgławicy pochodzi z ultrafioletowego promieniowania, emitowanego przez wspomnianą gwiazdę Alnitak. Ale to nie koniec podróży w przestrzeni. U podstawy Końskiego Łba widać niebieskawą poświatę o nieregularnym kształcie – to mgławica refleksyjna NGC 2023. Ta z kolei jest nieco bliżej – bo tylko 1 300 lat świetlnych od nas. W jej centrum niczym latarnia bardzo jasno świeci gwiazda – olbrzym typu widmowego B, o temperaturze powierzchni około 30 000 Kelwinów. Właśnie jej intensywnie niebieskie promieniowanie jest obijane przez ziarna pyłu, tworząc tę błyszczącą plamę. Podobnych mgławic refleksyjnych widać jeszcze na zdjęciu kilka – dwie z nich, położone nad Mgławicą Płomień, wyróżniają się barwą. Pierwsza od lewej to IC 432, rozświetlana przez gorącą gwiazdę – olbrzyma V901 Ori. I tu mamy problem – dwa pomiary odległości do tej gwiazdy dały dwa bardzo różniące się wyniki. Pierwsza wartość to ponad 1 600 lat świetlnych, a druga jest znacznie mniejsza, bo tylko około jednego tysiąca lat świetlnych. Kolejna niebieskawa plamka, nosząca nazwę IC 431, także jest efektem rozpraszania światła młodej gwiazdy na otaczających ją obłokach pyłu. Katalogowa odległość do tej mgławicy to znowu około jednego tysiąca lat świetlnych, z dokładnością do czynnika dwa. Cóż, musimy się przyzwyczaić do tego, że odległość to we Wszechświecie wielkość najtrudniejsza do dokładnego wyznaczenia.

Dodaj komentarz