Wakacyjne pogadanki w radiu RMF Classic – 19

Piątek
18 lipca
Już za kilka minut niebo rozkwitnie światełkami. Pierwsza tradycyjnie będzie Wega. Dokładnie 175 lat temu wykonano jej pierwszą fotografię – można powiedzieć portret. Dziś każdy posiadacz aparatu telefonicznego jako tako obeznany z trybami jego pracy może zarejestrować obrazy o wiele słabszych gwiazd. Fotografia to młodsza siostra astronomii i nie sposób przecenić jej roli w badaniach Wszechświata. Zachęcam Państwa do własnych prób w tym zakresie. Sama Wega stanowi pewien wzorzec jasności dla amatorów. Na niebie nie ma innego sposobu oceny jasności jak tylko w odniesieniu do innych obiektów. Wszystkie pomiary z powierzchni Ziemi są zatem względne i Wega odegrała i nadal odgrywa rolę repera. Co więcej, przed dwunastoma tysiącami lat – kto to pamięta – Wega pełniła rolę gwiazdy polarnej. Za kolejne ponad dwanaście tysięcy lat Wega wróci do tej roli, bowiem oś obrotu Ziemi wykonuje w przestrzeni cykliczny ruch precesyjny, podobnie jak wirująca zabawka nieco wytrącona z równowagi. Z racji odległości od nas światło dziś oglądane zostało z tej gwiazdy wysłane przed dwudziestoma pięcioma laty – rzadko zdajemy sobie sprawę z ogromu odległości we Wszechświecie. W astronomicznej skali czasu Wega jest młoda – liczy sobie bowiem zaledwie około pięciuset milionów lat. Stąd jej biało niebieskie zabarwienie, które z biegiem czasu, liczonego w miliardach lat, będzie się stawało coraz to mniej niebieskie, aż wreszcie przybierze odcień czerwonawy. W gwiazdozbiorze Liry, którym Wega zawiaduje, świeci cacko widoczne tylko w dużej lornetce. To mgławica planetarna Messier 57, ale wbrew nazwie nie ma ono nic wspólnego z planetami. Bardziej szczegółowo opowie o niej i innych mgławicach kolega Janusz. W miarę jak noc będzie się pogłębiać, czyli już około godziny dwudziestej trzeciej zaczną się pojawiać szczegóły Drogi Mlecznej. Jej południowe ramię, bliskie widnokręgu, jest najbogatsze w kolorowe chmury gazu i pyłu. To teraz wyzwanie dla fotografów – amatorów. Warto spróbować ten obraz zarejestrować nawet prostymi aparatami, jakie wszyscy mamy w swoich telefonach. Trochę przemyślności i już powstanie piękne wspomnienie z wakacyjnego pobytu w miejscu pozbawionym świetlnego smogu. Ten bowiem zabiera nam – mieszczuchom możność podziwiania nocnego nieba w całej krasie. Po północy pokaże się Księżyc w kształcie rogalika – nieubłaganie dąży do nowiu. Wcześniej jeszcze planeta Saturn zalśni na wschodnim niebie, a towarzyszyć jej będą wszystkie księżyce w liczbie dwustu siedemdziesięciu czterech. Jeden z nich, Tytan – godny jest uwagi posiadaczy lornetek, a będzie się znajdował tuż przy samym globie. Cóż, jego dostrzeżenie będzie niełatwym zadaniem. Powoli kończy się sezon nocnych przelotów Międzynarodowej Stacji Kosmicznej nad Polską, jeszcze dziś około godziny dwudziestej drugiej czterdzieści pięć będzie można napaść oczy tym efektownym zjawiskiem. Stacja pojawi się pod Arkturem i przestanie być widoczna koło Deneba.

Dodaj komentarz