Środa
30 lipca
Tematem wieczoru będzie światło popielate Księżyca. Ten nasz naturalny satelita okrąża Ziemię po eliptycznej orbicie, na której odległość w perigeum wynosi trzysta sześćdziesiąt trzy tysiące kilometrów, aby w apogeum wzrosnąć do niemal czterystu sześciu tysięcy. Obiega on Ziemię w czasie nieco ponad dwudziestu siedmiu dni – to jest tak zwany miesiąc gwiazdowy. Zawsze jedna połowa Księżyca jest wystawiona na światło słoneczne – panuje tam wtedy pora dzienna, zaś na drugiej panuje wtedy pora nocna. W miarę ruchu Księżyca po orbicie wokółziemskiej i ruchu Ziemi po orbicie wokółsłonecznej zmienia się oświetlenie jego powierzchni, co my widzimy jako fazy. Nocna część młodego (wieczornego) albo starego (porannego) Księżyca rysuje się na tle nieba słabą poświatą, co nazywamy światłem popielatym. Bierze się ono stąd, że Ziemia oglądana z powierzchni Księżyca też wykazuje zjawisko zmiany faz, tylko w przeciwną stronę. Zatem kiedy Księżyc się dopełnia, Ziemia jest już po fazie pełni i odbija w przestrzeń sporo słonecznego światła. Nasza planeta ma duże albedo dzięki obecności chmur, a to powoduje lekkie oświetlenie nocnej części Księżyca. Warto się przymierzyć do sfotografowania tego zjawiska, a nie jest to znowu takie trudne. A kiedy się uważnie przyjrzymy temu naszemu satelicie, zauważymy to co niepokoiło naszych dawnych protoplastów. Otóż lina terminatora, czyli granica pomiędzy stron a oświetloną i nieoświetloną jest bardzo nieregularna. Nasuwało to podejrzenie, że Księżyc nie jest idealnie kulisty, co kłóciło się z ówczesnym podziałem na niedoskonałą Ziemię oraz całą doskonałą resztę Świata. Spójrzmy zatem na tę doskonałość zaklętą w postaci nieba gwiaździstego. Na południu tuż nad widnokręgiem znajduje się centralna część Drogi Mlecznej, czyli naszej Galaktyki. To obszar gwiazdozbioru Strzelca, gdzie wprost kłębią się jasne i ciemne mgławice poprzetykane jasnymi gwiazdami. Widok ten będzie dostępny dla szczęśliwców, którzy na czas wakacji trafili do nielicznych już niestety obszarów pozbawionych sztucznego zaświetlenia. Fotografie wykonane w takich warunkach pokazują niebo nie czarne, jak się ktoś może spodziewać, tylko nieco zielonkawe. To jest naturalne zjawisko, spowodowane chemiluminescencją, czyli świeceniem powietrza. Ten efekt jest doskonale widoczny na satelitarnych fotografiach przedstawiających Ziemię z profilu. Widok Saturna nad wschodnim widnokręgiem powie nam, że jest już godzina dwudziesta druga. Sięgnijcie zatem po lornetki, bowiem tej nocy księżyc Saturna Tytan będzie doskonale widoczny z racji oddalenia od jasnej tarczy planety. Posiadacze lunet bądź teleskopów zapewne dostrzegą całą plejadę pozostałych księżyców. Położenie satelitów dużych planet zmienia się z nocy na noc, zatem warto je śledzić. A kto jeszcze nie widział kolorowej gwiazdki podwójnej, ma szansę nakierować lornetkę na Oko Łabędzia – to jest właśnie Albireo. Pod koniec nocy na wschodzie pojawi się wspaniała trójca światełek – czerwonawy Aldebaran ze świtą Hiad, bardzo jasna Wenus oraz Jowisz w otoczeniu czterech księżyców. A tuż pod nimi pojawi się fragment gwiazdozbioru Oriona z czerwonawą Betelgezą – a to już znak, że astronomiczne lato zbliża się do swojej kulminacji.