Wakacyjne pogadanki w radiu RMF Classic – 49

Sobota
16 sierpnia
Perseidy nadal przecinają niebo szybkimi błyskami, ale dzisiejsza noc przyciągnie nas innymi atrakcjami. Oddalimy się nieco od Drogi Mlecznej, aby skupić się na okolicy gwiazdozbioru Cefeusza. Jak przystało na wiernego towarzysza, ten małżonek królowej Kasjopei jest tuż przy niej, a pięć najjaśniejszych gwiazd tworzy rysunek kwadratu z daszkiem. Łatwo go odnajdziemy, prowadząc wzrok wzdłuż linii Altair – Deneb. Jak już wspomniano, Cefeusz na naszej szerokości geograficznej nigdy nie zachodzi, zatem należy do gwiazdozbiorów okołobiegunowych. Uwagę naszą przyciągnie duża różnica kolorów dwóch gwiazd, leżących w przeciwnych narożach czworokąta. Ta żółtawa, Zeta Cefeusza, leżąca po prawej stronie, patrząc od Kasjopei, to chłodny nadolbrzym. Temperatura jego powierzchni osiąga zaledwie 4 300 stopni, stąd też ten kolor. Gwiazdy takie zaliczamy do typu widmowego K. Zeta jest dosyć młodą gwiazdą, jej wiek ocenia się na około 50 milionów lat. Przypomnę, że nasze Słońce ma już tych lat cztery i pół miliarda. Ale ponieważ jest dosyć masywna, może stać się supernową. A jak to się stanie, to ziemscy obserwatorzy zauważą bardzo jasny, nawet za dnia widoczny obiekt po przeszło ośmiuset latach. Druga ze wskazanych gwiazd, jaśniejąca na niebieskawo, to układ potrójny. Główny składnik jest bardzo młodym – gorącym podolbrzymem typu widmowego B, co oznacza, że temperatura jego powierzchni przekracza 25 tysięcy stopni. Młody oznacza w tym wypadku obiekt liczący sobie nie więcej niż 10 milionów lat. I ta gwiazda ma szansę stać się w przyszłości supernową, dając na niebie widowiskowe zjawisko. Ale jest tu jeszcze jeden smaczek. Otóż niezbyt jasna gwiazdka położona obok Zety stała się kamieniem milowym, skalującym nasze pomiary odległości w przestrzeni. Jej blask bowiem zmienia się regularnie wskutek pulsacji – kurcząc się gwiazda jaśnieje, a puchnąc słabnie – taki niby paradoks. Sto trzynaście lat temu Henrietta Leavitt zauważyła, że rytm tych pulsacji jest związany z ilością energii, wysyłanej przez gwiazdę w postaci promieniowania. W ten sposób cefeidy – tak bowiem nazwano tę liczącą sobie kilkanaście tysięcy grupę gwiazd – stały się świecami standardowymi. Mierząc bowiem jasność obserwowaną i okres pulsacji łatwo możemy dojść do prawdziwej odległości. Cefeidy zatem stanowią drugi – po paralaksie trygonometrycznej – szczebel drabiny kosmicznych odległości.

Dodaj komentarz