Co to była za sobota

Prognozy pogody dla Dolnego Śląska przewidywały opady deszczu, a tu na samo południe zapowiedziano kolejną misję stratosferyczną. Do zasadniczego ładunku miał być dołączony nasz skromny eksperyment – pakiet składający się z ośmiu listków zielonoczułej błony rentgenowskiej formatu 13 x 18 cm. Kiedy dotarłem z tym pakietem w okolice Mostu Grunwaldzkiego we Wrocławiu, niebo było zaciągnięte niskimi chmurami i powodzenie całego zamiaru zdawało się wisieć na włosku. Niemniej pod namiotem trwały intensywne przygotowania w nadziei, że sytuacja pogodowa będzie się poprawiała. Nasza koperta została przymocowana z boku skrzynki, zawierającej zasadniczy ładunek przygotowany przez Radio Wrocław, organizatora całej imprezy.

Realizatorem misji było Stowarzyszenie Wrospace, główną robotę wykonywali Włodek Tarnowski i Michał Traugutt, ale była także szefowa Anna Bukiewicz-Szul.

Przy okazji w sąsiednim namiocie kolega demonstrował makietę rakiety Starship Super Heavy, wykonaną w technologii druku 3D, zapowiadając wkrótce odpowiedni model wieży startowej.

Kiedy wreszcie tuż po godzinie dwunastej nieco się przejaśniło, przystąpiono do pompowania powłoki helem z butli. W tle widoczne są majestatyczne pylony Mostu Grunwaldzkiego, otwartego w roku 1910 i przebudowanego po uszkodzeniach wojennych w roku 1947.

Główny ładunek z kopertą zwierającą nasz pakiet został przytwierdzony do linki nośnej.

Kamery włączone, chwila oczekiwania na zapowiadane wypogodzenie.

Deszcz ustał, zatem można było wystartować – dla zwiększenia prawdopodobieństwa znalezienia ładunku użyto aż 5 sztuk różnych lokalizatorów

Przebieg misji był śledzony na monitorach przy użyciu specjalistycznej aplikacji.

Dzięki temu wiemy, że balon wraz z ładunkiem wznosił się przez 112 minut, kiedy to na wysokości ponad 35 kilometrów powłoka lateksowa pękła wskutek zbyt wielkiej różnicy ciśnienia wewnątrz i na zewnątrz, a wtedy to zaczęła się trwająca 65 minut faza opadania. W najwyższym punkcie lotu temperatura wynosiła -49.5º C, zaś ciśnienie atmosferyczne było tak niskie, że aż niemierzalne dla czujników wchodzących w skład ładunku.

Trajektoria balonu w rzucie na powierzchnię Ziemi miała długość ponad 150 kilometrów, a miejsca lądowania wypadło w pobliżu miejscowości Tarnowa koło miasta Turek.

Po sprawnym zlokalizowaniu ładunku został on podjęty z pokrzyw na zachaszczonej łące i wyglądał tak.

Sam mikrofon dzielnie zniósł tortury, jakim został poddany, co możecie zobaczyć i usłyszeć na filmiku.

Możliwość wysłanie kolejnych materiałów światłoczułych pojawi się dla nas w piątek, 10 października, kiedy to misja balonowa wystartuje z terenu Szkoły Podstawowej nr 71 w Poznaniu. Do tego czasu musimy uporać się z pracochłonnymi czynnościami, polegającymi na wywołaniu i analizie kilkudziesięciu sztuk tych materiałów światłoczułych, które były w stratosferze podczas poprzednich misji.

 

Dodaj komentarz