Klejnoty z kosmicznej szkatuły – NGC 2237

Widzimy na zdjęciu złożoną strukturę. Czerwona chmura w kształcie obwarzanka to obszar HII, czyli skupisko zjonizowanego wodoru. Inaczej mówiąc swobodne protony i swobodne elektrony, pozostając w równowadze liczebnej, nieustająco łączą się w atomy, by po krótkim czasie pod wpływem promieniowania ultrafioletowego ponownie się rozłączyć. Tuż po rekombinacji atom pozbywa się nadmiaru energii, emitując kwant promieniowania, często energia takich kwantów odpowiada długości fali 656 nanometrów. Mówimy wtedy o linii H-alfa i to ona właśnie odpowiada za charakterystyczną, czerwoną barwę wspomnianej chmury. Skąd bierze się promieniowanie ultrafioletowe, wywołujące ten proces świecenia, zwany luminescencją? Spójrzmy na zgrupowanie jasnych kropek w samym centrum obwarzanka. To gromada bardzo młodych, gorących gwiazd. Nosi ona osobny numer NGC 2244, a tworzące ją gwiazdy to podrośnięte noworodki – liczą sobie bowiem około czterech milionów lat. W skali ludzkiego życia oznacza to ni mniej ni więcej tylko jeden miesiąc. Ponieważ ich powierzchnie mają temperaturę ponad 20 tysięcy Kelwinów, promieniują energicznie w ultrafiolecie – ot i cała zagadka. A czym są te ciemne włókna widoczne na tle czerwonej poświaty? To skupiska materii pyłowej, której ziarna zostały wygnane na peryferie mgławicy przez ciśnienie promieniowania. W takich właśnie zgęstkach zwykły były powstawać kolejne gwiazdy. To samo ciśnienie spowodowało wyczyszczenie centralnych obszarów mgławicy z materii gazowej. Po kolejnych milionach lat cała mgławica zostanie rozdmuchana w otaczającą przestrzeń, cieszmy się zatem, że możemy właśnie teraz oglądać ten wspaniały obiekt.

Mgławica Rozeta, złożenie zdjęć w pasmach L, R, G, B i H-alfa

W praktyce określamy cały ten rejon mianem Mgławicy Rozeta, z racji charakterystycznego kształtu oraz barwy. W katalogu NGC pod numerami 2238, 2239 oraz 2246 znajdziemy poszczególne fragmenty mgławicy, wyróżniane przez kolejnych obserwatorów. Z całą pewnością możemy powiedzieć, że centralna gromada gwiazd i otaczająca ją poświata są związane ewolucyjnie, ponieważ leżą w tej samej, zresztą niewielkiej odległości od nas – to ledwie 5 tysięcy lat świetlnych.

Dodaj komentarz