Sobota
12 lipca
Zanim wzejdzie Księżyc, będący tuż po pełni, spójrzmy jeszcze raz na zachód – zobaczymy tam, dosyć nisko nad widnokręgiem, czerwonawą kropkę. Będzie to planeta Mars, która prawdopodobnie będzie kolejnym celem załogowych podróży – ale czy na pewno będzie się nadawać do długotrwałego pobytu ludzi? Na południowym zachodzie zobaczymy gwiazdę Spika z gwiazdozbioru Panny, a na południu rywalizującego z Marsem wyglądem czerwonawego Antaresa. Nad nimi będzie dominował jasnością olbrzym Arktur z gwiazdozbioru Wolarza. A propos tego pasterza wołów, mitologiczna bogini Ceres umieściła go na nocnym niebie w uznaniu doniosłej zasługi, czyli wynalezienia pługa. Arktura łatwo odnaleźć na niebie, ponieważ dyszel Wielkiego Wozu wskazuje go nam niczym palcem. Nadal możemy wypatrywać meteorów rojowych – pegazydów, ale kilka razy na godzinę błyskają ślady meteorów sporadycznych. To takie samotne okruchy kosmicznej materii, jakie zostały złapane w pułapkę ziemskiej grawitacji i wyparowały, nie zdoławszy dotrzeć do powierzchni naszej planety. Ubywający Księżyc tym razem będzie zwrócony wypukłością w lewą stronę, a w jego krajobrazie w dolnej części tarczy będzie dominował krater Tycho – nazwany na cześć duńczyka Tycho de Brahe. Jego główna zasługa polegała na wykonaniu bardzo dokładnych obserwacji położeń Marsa, z których Johanes Kepler wywiódł swoje trzy prawa, rządzące ruchami planet. Co cierpliwsi obserwatorzy dotrwają dna zewnątrz do północy o wtedy wschodzący Saturn znajdzie się na tyle wysoko, aby dało się w lornetce dostrzec jego księżyc o nazwie Tytan. Tej nocy będzie on położony na lewo od planety, w linii pierścienia, który niestety jest słabo widoczny z racji ustawienia planety względem ziemskiego obserwatora. Zobaczymy jeszcze dwa efektowne przeloty Międzynarodowej Stacji Kosmicznej – pierwszy około godziny dwudziestej drugiej czterdzieści siedem, a drugi dwadzieścia pięć minut po północy. Żeby zobaczyć wspaniałe widowisko z udziałem planety Wenus, należy dotrwać do godziny drugiej z minutami. Wtedy to pokaże się na północnym wschodzie jasne światło, które w lornetce będzie widoczne jak miniatura Księżyca – mówiliśmy już, że Wenus wykazuje wyraźne zjawisko faz. Dla Galileusza, który jako pierwszy człowiek zobaczył to w swojej, bardzo jeszcze niedoskonałej lunecie, był to niezbity argument przemawiający za słusznością geocentrycznego poglądu Mikołaja Kopernika. Dziś każdy z nas może się dowodnie przekonać, że nasz rodak poprawnie opisał budowę Układu Słonecznego. Do tego Wenus pojawi się w orszaku – towarzyszyć jej będą jasny Aldebaran oraz gwiazdy z gromady otwartej Hiady. Do tego widowiska dołączą jeszcze Plejady – kolejna otwarta gromada gwiazd, zaś w pewnym oddaleniu będzie świeciła Kapella z gwiazdozbioru Woźnicy. Jej dźwięczna nazwa znaczy po łacinie koza.