Poniedziałek
14 lipca
Nadchodzi pierwsza prawdziwa noc w południowej Polsce, reszta kraju jeszcze będzie musiała poczekać. Słoneczko schowa się pod horyzont nieco głębiej niż osiemnaście stopni, zatem przez krótki czas będą prawdziwe ciemności. Korzystamy zatem z nich już od godziny dwudziestej drugiej. Jeszcze na zachodzie czerwoną kropką pokaże się planeta Mars, ale nie liczmy na dostrzeżenie szczegółów na jego powierzchni. Obecnie jego rozmiar kątowy ledwie przekracza cztery sekundy łuku, ponieważ ciągle się od nas oddala po styczniowej opozycji, kiedy to był najbliżej. Światło, jakie dzisiaj zobaczymy na niebie potrzebowało aż szesnastu minut, aby dotrzeć do naszych oczu. Za to już pięknie widać najjaśniejsze gwiazdy: na południowym zachodzie Arktura z Wolarza, niemal u szczytu nieba Wegę, tuż obok Deneba z Łabędzia, a Letni Trójkąt uzupełnia Altair z Orła. Wzdłuż linii Deneb – Altair i dalej aż do widnokręgu rozciąga się poświata, którą Grecy ochrzcili mianem Drogi Mlecznej. My dziś wiemy, ze jest to widok z wnętrza gigantycznego skupiska gwiazd, do którego należy też nasze Słońce. Niemal wszystkie – z nielicznymi wyjątkami – świecidła niebieskie należą do Drogi Mlecznej, czyli Galaktyki pisanej z dużej litery. Jej centrum leży w kierunku gwiazdozbioru Strzelca. Nie dość, że jest przysłonięte dla wzroku gęstymi chmurami pyłu, to jeszcze gości supermasywną czarną dziurę. Warto posłużyć się lornetką – nie wypatrzymy tej czarnej dziury, ale będziemy mogli podziwiać bogactwo obiektów położonych w okolicy czerwonawej gwiazdy Antares i na lewo od niej. Na tle Drogi Mlecznej, tuż pod gwiazdozbiorem Orła, znajduje się gwiazdozbiór Tarcza, dawniej znany jako Tarcza Sobieskiego. Wprowadził go na niebo Jan Heweliusz dla upamiętnienia zwycięzcy spod Wiednia. Przesuwając wzrok w stronę Łabędzia zobaczymy mnóstwo słabych, czerwonawych chmurek – to będą mgławice gazowe. Oczywiście musimy się znajdować w miejscu pozbawionym świetlnego zanieczyszczenia, no ale po to są wakacje, żeby porzucić choć na krótko hałaśliwe i zaświetlone skupiska miejskie. Skoro już jesteśmy w okolicy Łabędzia, warto odszukać gwiazdę Albireo – to ta po przeciwnej stronie Deneba, czyli w dziobie tego swojskiego ptaka. Na oko wydaje się zwyczajna, ale już w lornetce, a co dopiero w lunecie zobaczymy obraz składający się z dwóch nierównej jasności i zupełnie różnego koloru gwiazd. Ta słaba jest gorętsza, a ta druga chłodniejsza, ale za to dominuje jasnością. Prawdopodobnie ta podwójność jest efektem przypadkowego nałożenia się obrazów pochodzących od dwóch różnie od nas odległych obiektów. Warto jeszcze spojrzeć w kierunku północnym – tam jasno świeci Kapella, która stanowi najjaśniejszą gwiazdę w konstelacji Woźnicy. Po północy i Księżyc, i Saturn będą już nad widnokręgiem, nasz satelita dąży obecnie do trzeciej kwadry. Wypukłość jego obrazu skierowana jest w lewo, jak zawsze ku Słońcu, i przypomina symetrią literę C – mówimy, że Księżyc się cofa. Tytan, największy satelita Saturna, jest dosyć znacznie oddalony od swojej planety i powinno się go dostrzec z łatwością, ale przy użyciu co najmniej lornetki. Czekają nas tej nocy jeszcze dwa widowiskowe przeloty Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Pierwszy zacznie się nad zachodnim widnokręgiem około godziny dwudziestej drugiej czterdzieści siedem, ślad stacji dążąc ku wschodowi przetnie wtedy dyszel Wielkiego Wozu. Drugi przelot nastąpi dwadzieścia cztery minuty po północy i będzie trwał tylko trzy minuty, bowiem na tle gwiazdozbioru Herkulesa Stacja wejdzie w cień Ziemi. Proszę pamiętać, że są to dane dla Małopolski, zatem dla innych rejonów mogą się różnić minutowo. Jest jeszcze jeden aspekt, który może ten harmonogram skomplikować. Otóż wskutek tarcia o resztki gazów atmosferycznych promień orbity ISS systematycznie maleje, co oznacza konieczność włączania silników korekcyjnych najczęściej co kilka miesięcy, a to pociąga za sobą modyfikacje przewidywań.