Środa
16 lipca
Już się zmierzcha. Powoli wyłaniają się pierwsze światełka na nieboskłonie. Wysoko nad głową da się już dostrzec Wegę o białoniebieskiej barwie. Za chwilę nieco bliżej zachodu wyłania si nieco czerwonawy Arktur. Za kilkanaście minut całe niebo błyśnie czarem gwiazd. A nie, nie całe, wśród światełek będzie jedna z planet skalistych. To Mars, który przybrał na się postać czerwonawej kropki widocznej blisko widnokręgu. Wraz ze Spiką i Antaresem te ciała tworzą ładny, niemal regularny równoległobok. Skoro już o Marsie mowa, warto spojrzeć na prawo od niego. Błyszczy tam nisko nad widnokręgiem Regulus, czyli serce Lwa. Lew należy do gwiazdozbiorów wiosennych, zatem musimy poczekać osiem miesięcy, zanim będzie ponownie dobrze widoczny porą wieczorną. Już widać Gwiazdę Polarną. Przypominam – to ta, wokół której według ziemskiego obserwatora kręci się całe niebo. Nasi przodkowie umieścili ją na końcu ogona Małej Niedźwiedzicy, zaś ich niepodatni na mity następcy ujrzeli w tym miejscu Mały Wóz bądź też Chochelkę. Jego duży odpowiednik, stanowiący część gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy, może służyć nocą swoim położeniem jako swoisty zegar. Sama Wielka Niedźwiedzica zajmuje rozległą połać nieba, ale jej najbardziej charakterystyczną częścią jest właśnie asteryzm Wielkiego Wozu. Co dziwniejsze, pięć gwiazd z tych siedmiu nań się składających są powiązane wspólnym pochodzeniem – kiedyś tworzyły na niebie zwartą grupę. Mickiewicz ten charakterystyczny układ nazwał Wozem Dawida, zaś Vincent van Gogh umieścił go na jednym ze swoich obrazów. Jeszcze godzina i znowu Kapella zacznie się wspinać wyżej i wyżej, wreszcie około pierwszej po północy cały gwiazdozbiór Woźnicy znajdzie się nad horyzontem. Jego najciekawsze gwiazdy to Kapella czyli Koza, będąca układem wielokrotnym oraz epsilon – dziwna gwiazda zmienna, to ta zaraz na prawo od Kapelli. Księżyc już bliski trzeciej kwadry gości pod Pegazem, czyli w Rybach. Pokazuje nam fragment lewej czyli tej dziennej swojej części. Łatwo się domyślić, że dzień i noc trwają na Księżycu po około 14 naszych dób, a doba księżycowa to nasz miesiąc synodyczny. Na prawo od naszego satelity świeci na żółtawo Saturn, którego księżyc Tytan tej nocy jest widoczny na lewo od swojej Planety. To spostrzeżenie wymaga oczywiście użycia choćby lornetki. Przy okazji mogą się też dać dostrzec inne księżyce – choćby Dione, Tetyda czy Rea. Jeszcze godzinka i w towarzystwie jasnego Aldebarana ukaże się jeszcze jaśniejsza planeta Wenus. To będzie piękna konfiguracja światełek, ponieważ Aldebaran przewodzi Hiadom, a towarzyszą im nieco wyżej położone Plejady. Zanim to nastąpi, czekają nas jeszcze ładny przelot Międzynarodowej Stacji Kosmicznej – około godziny dwudziestej drugiej czterdzieści siedem na zachodniej stronie nieba pojawi się światełko, które w miarę przesuwania się ku wschodowi będzie jaśnieć, aby w okolicy Pegaza dość szybko zgasnąć.