Poniedziałek
28 lipca
Wieczór dobrze się zaczyna. Na tle jasnej zorzy wieczornej rysuje się rogalik czterodniowego Księżyca – względny wiek naszego satelity liczymy bowiem od nowiu do nowiu. Zmiana faz, łatwo dostrzegalna z Ziemi, stanowi podstawę rachuby czasu zwanej kalendarzem księżycowym. Okres od nowiu do nowiu nosi nazwę miesiąca synodycznego a jego długość wynosi około 29 i pół doby. System ten stosowany był w Rzymie do roku czterdziestego ósmego przed naszą erą, dopiero reforma wprowadzona przez Juliusza Cezara, a opracowana przez Greka Sosigenesa, zmieniła ten stan i pojawił się kalendarz słoneczny. Do dzisiaj kalendarz księżycowy stanowi podstawę religijnej rachuby czasu w krajach muzułmańskich. Wpatrujmy się zatem w niebo po stronie zachodniej, tam bowiem tuż obok Księżyca lśni czerwonawym blaskiem planeta Mars. Takie bliskie spotkanie na niebie nazywamy koniunkcją. Oczywiście jest to tylko bliskość widoma, od Księżyca dzieli nas sekunda świetlna z okładem, a od Marsa siedemnaście i pół minuty świetlnej. Scenie tej przygląda się jasny Arktur, a kolejne gwiazdy – Wega. Deneb, Altair, Spika, Antares i Kapella jedna po drugiej stają się coraz lepiej widoczne. W ślad za nimi pojawia się siedem składowych asteryzmu Wielkiego Wozu i Polarna, współtworząca asteryzm Małego Wozu. Jeśli znajdujemy się poza miastem, w obszarze całkowicie (o to niełatwo w Polsce) lub choćby częściowo wolnym od świetlnego smogu, moglibyśmy, wykazując się cierpliwością, naliczyć tych świecidełek kilka tysięcy. Oczywiście nikt nie robi takich badań wprost, wystarczy zliczać gwiazdy na wyznaczonych niewielkich fragmentach nieba. Takie akcje prowadzone są nieustająco i stąd wiemy, ze jakość nocnego nieba systematycznie się pogarsza. Jest to efekt antropogeniczny, wynikający z nadmiernego stosowania sztucznych świateł. Zatem zadzierajmy głowę do góry, póki czas. Dziś są dobre warunki do podziwiania Drogi Mlecznej, rozciągającej się od Strzelca na południu, przez Tarczę, Orła, Strzałę. Liska, Jaszczurkę, Kasjopeję aż do Perseusza. Dla astrofotografów takie widoki w bezchmurna noc to wielka gratka, ale i my możemy spróbować swoich sił w tej dziedzinie. Mamy w smartfonach aparaty telefoniczne, wiele z nich posiada opcje fotografowania przy niewielkim oświetleniu – portret zbiorowy lub choćby selfie z Drogą Mleczną w tle będą stanowiły miłą pamiątkę z wakacji. Komu jeszcze nie dość wrażeń, niech spróbuje zmierzyć się z połączeniem możliwości zwykłej lornetki i aparatu fotograficznego w smartfonie. Są także niezbyt drogie przystawki, umożliwiające połączenie telefonu z czymś w rodzaju teleobiektywu. Jedyne ograniczenie to Wasza fantazja. A dla wytrwałych jeszcze kilka okazji do wykazania się – Saturn będzie na niebie od wpół do jedenastej, ale warto poczekać jeszcze godzinę, aż znajdzie się chociaż dziesięć stopni nad horyzontem. W tej samej okolicy będzie widoczna planeta Neptun, czyli lodowo-gazowy olbrzym. Z racji charakterystycznego, wpadającego w błękit koloru będzie się wyraźnie wyróżniał od otaczających gwiazd. Do znajdowania na niebie słabych obiektów przy użyciu telefonów komórkowych służą takie aplikacje, jak na przykład Stellarium, Sky Map, Star Walk 2 i kilka innych. Tradycyjnie noc zakończy się paradą jasnych planet – Wenus i Jowisza. Ten ostatni będzie w towarzystwie Bliźniąt, czyli Kastora i Polluksa.