Wakacyjne pogadanki w radiu RMF Classic – 43

Niedziela
10 sierpnia
Wielkie wyczekiwanie na pojawienie się znacznej liczby meteorów może się ziścić już w trakcie kilku kolejnych nocy. Nie marudźmy zatem, że nam przeszkadza Księżyc będący tuż po pełni, tylko korzystając z wakacyjnych warunków wyjdźmy poza obręb sztucznych świateł, oczywiście pamiętając, że te noce już bywają chłodne. Najlepszym miejscem do wpatrywania się w niebo w oczekiwaniu na dostrzeżenie meteorów jest oczywiście zenit, czyli okolice jasnej gwiazdy Wega. Jeżeli nie mamy wygodnego leżaka i zadzieranie głowy sprawia nam trudność, usiądźmy patrząc w stronę wielkiego Wozu. Perseidy zdają się wybiegać z pogranicza gwiazdozbiorów Perseusza i Kasjopei, ale okazałe ślady pojawiają się w odległości około 90 stopni od radiantu. A kiedy już wybije północ, warto poświęcić chwilę na lornetkowe podglądanie Saturna. Ten ogromny gazowy glob jest dziewięć razy większy od Ziemi, ale, co ciekawe, jego gruba atmosfera składa się głównie z wodoru. W efekcie jego średnia gęstość jest mniejsza od gęstości wody, a to oznacza, że gdybyśmy dysonowali odpowiednio wielki oceanem, to Saturn w nim by nie utonął. Warto pokusić się o odnalezienie Tytana – największego spośród dwustu siedemdziesięciu czterech jego satelitów. Będzie to dobrze widoczna już w niewielkiej lornetce żółtawa kropka oddalona mniej więcej dwie średnice globu planety w stronę zachodnią. Są na nim jeziora z ciekłego metanu – kąpiel niezalecana. A po trzeciej rano znowu uczta dla oczu – Wenus tuż przy Jowiszu utworzą wspaniały widok. A już za chwilę zorza poranna rozświetli północno – wschodnią stronę nieba, co nam pozwoli udać się na spoczynek. Za dnia także pokazują się na niebie ciekawe zjawiska świetlne – z tęczą jesteśmy oswojeni, ale kto już widział halo słoneczne albo słońca poboczne? To są efekty igrania światła z kryształkami lodu, z jakich składają się chmury typu cirrus.

Dodaj komentarz