Wakacyjne pogadanki w radiu RMF Classic – 47

Czwartek
14 sierpnia
Tuż po godzinie 21 będzie dobra pora na przyjrzenie się Drodze Mlecznej. Rozciąga się ona od południowego krańca widnokręgu przez obszar Trójkąta Letniego – to Państwo już znają – przez Kasjopeję i Perseusza. Zwykła lornetka już zdradzi istotę tej niezbyt wyraźnej smugi na niebie. To po prostu nagromadzenie ogromnej liczby gwiazd. Każda z osobna świeci bardzo słabo, ale wszystkie razem dają się już dostrzec okiem nieuzbrojonym. Jest tylko jeden warunek – musimy uciec od świateł miejskich, najlepiej gdzieś w rejony gdzie ciemność jest chroniona, prawnie ale i faktycznie. Pierwszym, który rozpoznał coś, co dla nas jest oczywiste, był Galileo Galilei. Droga Mleczna, jak dziś wiemy, jest naszą gwiezdną wyspą oglądaną od wewnątrz. Zwiemy ją Galaktyką, i piszemy z dużej litery, zaś galaktyka pisana z małej oznacza inne wyspy gwiezdne. Jest ich niepomiernie wiele, a co najmniej jedną z nich możemy dostrzec wprost okiem nieuzbrojonym. Trzeba jednak użyć metodę zerkania, czyli spoglądać nie tam gdzie spodziewamy się istnienia słabo świecącego obiektu, tylko mniej więcej 10 stopni w bok. To mniej więcej tyle, ile wynosi rozmiar kątowy naszej pięści przy całkowicie wyprostowanym ramieniu. Jeśli będziemy mieli wzrok zaadaptowany do ciemności, to używając opisanych już kiedyś sposobów z łatwością dostrzeżemy najjaśniejszą część galaktyki w Andromedzie, czyli obiektu numer 31 z katalogu Messiera. Wyćwiczona metoda przyda nam się niejednokrotnie jak nie teraz, to w trakcie kolejnych prób oglądania nocnego nieba. Po godzinie 22 na północnym wschodzie pojawi się Księżyc dążący do trzeciej kwadry. Nawet bez lornetki rozpoznamy znane nam już obiekty – Morze Deszczów i kratery Kopernik oraz Tycho. Na prawo od Księżyca będzie świecił Saturn, zaś nieco dalej na lewo zobaczymy jasną gwiazdę o nazwie Kapella – z gwiazdozbioru Woźnicy. Jest ona o tyle interesująca, że stanowiła niegdyś – dawno, dawno temu – składnik otwartej gromady gwiazd Hiady. A tak przy okazji – Aldebaran, który wizualnie leży w Hiadach, w istocie znajduje się w połowie drogi do tej gromady. Określanie odległości do ciał niebieskich stanowiło i nadal stanowi wielkie wyzwanie. Dla nas, obserwujących nieboskłon z Ziemi, wszystkie świecidła niebieskie znajdują się na powierzchni wyobrażonej półsfery. Uwolnienie się od tego narzucającego się sądu i zrozumienie, że jesteśmy zanurzeni w ogromnej przestrzeni Wszechświata, zajęło ludzkości całe tysiąclecia.

Dodaj komentarz