Niespodzianka w miejsce zorzy polarnej

Burza geomagnetyczna, jaka rozpętała się pod koniec sierpnia, przyniosła obiecujące wskaźniki zorzowe na kolejne wieczory. Ponieważ akurat 2 września prognoza była pomyślna, o zmierzchu wybrałem się do woli Batorskiej, w miejsce z odsłoniętym widokiem na trzy strony świata – zachód, północ i wschód. Co prawda niebo pokrywał cienki welon cirrusów, ale miejscami prześwitywały gwiazdy. Zmontowałem zatem stanowisko obserwacyjne w postaci aparatu Canon 6 MarkII ze stałoogniskowym obiektywem 24 mm na statywie fotograficznym, ustawiłem parametry ekspozycji – migawka 5 sekund, czułość 6400, przesłona 5.6, nacisnąłem guzik pilota i oddałem się oglądaniu okolicy.

Co jakiś czas zerkałem w stronę północnego widnokręgu z nadzieją na dostrzeżenie czerwonawej poświaty, ale niestety aż do godziny 2310 nic tam się nie pojawiło, a zachmurzenie powoli rosło.

Pozostało tylko zwinąć stanowisko w poczuciu pewnego zawodu, które to poczucie zniknęło po obejrzeniu zdjęć z wyjazdu. Otóż na zdjęciu sumarycznym, wykonanym metodą „startrails”, zaznaczył się piękny, jasny ślad meteoru.

Na pojedynczym zdjęciu ślad meteoru wyróżniał się jasnością i kolorem.

Jego urodę wyraźnie widać na animacji wytworzonej z trzech kolejnych kadrów, następujących po sobie co pięć sekund.

Co więcej, po sprawdzeniu zapisów z kamerki bolidowej w MOA, pracującej w sieci Skytinel dostrzegłem ten sam ślad, oto złożenie 44 klatek.

Zaś na filmiku wyglądało to tak.

Obrazy z kilku kamer pozwoliły Matuszowi Żmiji na wysnucie następującej konkluzji:

„Meteoroid wszedł w atmosferę tak, jakby za wszelką cenę nie chciał dotrzeć do gruntu. Miał wysoką prędkość początkową (29 km/s) oraz bardzo ostry kąt natarcia (76° do powierzchni Ziemi). Mimo to, dzielnie się trzymał – jedyna wyraźna fragmentacja miała miejsce dopiero 36 km nad Ziemią, przy ciśnieniu dynamicznym rzędu 3,34 MPa. Wskazuje to na odłamek asteroidalny. Ostatni fragment zgasł na wysokości 29 km, na zachód od Zambrowa. Interesująca była za to orbita tego kawałka! Poruszał się bardzo blisko planet wewnętrznych (aphelium w odległości 2,65 au) jednak ze sporym nachyleniem do płaszczyzny ekliptyki – 43°. Mógł być związany z asteroidami z grupy Apolla, jednak tak wysoka inklinacja pozostaje pewną zagadką…
Obieg wokół Słońca zajmował mu nieco ponad 2 lata ziemskie.

Wynika z tej analizy krzepiący fakt – możemy przy pomocy naszego sprzętu rejestrować z sukcesem zjawiska odległe o ponad dwieście kilometrów.

Dodaj komentarz