Niedziela
20 lipca
Noc pamiętna rocznicą pierwszego załogowego lądowania na Księżycu w roku 1969. Lato w pełni rozkwitu, to oznacza szansę dla wszystkich zainteresowanych podziwianiem nocnych atrakcji na niebie. A jest ich co niemiara. Słoneczko właśnie majestatycznie zachodzi i otwierają się wrota nocy. Była już mowa o trójkącie letnim, składającym się z Wegi, Deneba i Altaira. Deneb to najjaśniejsza gwiazda z Łabędzia, ale konkurentów mu nie brakuje. Mądre książki donoszą, że w jego obrębie naliczymy około 150 gwiazd, ale tylko przebywając w miejscu wolnym od świetlnego zanieczyszczenia. W Polsce zostało już niewiele takich ostoi, że wymienię tylko Bieszczadzki Park Gwiezdnego Nieba, Izerski Park Ciemnego Nieba, Sopotnię Wielką, Ostoję Ciemnego Nieba w Wielkopolsce i jeszcze kilka miejsc w miarę wolnych od czegoś, co nazywamy smogiem świetlnym. Tam udają się amatorzy obserwacji astronomicznych i astrofotografowie, ale każdy z nich ma jeszcze swoje ulubione miejscówki. Zachęcam Państwa do katalogowania takich lokalizacji i dzielenia się nimi ze wszystkim chętnymi. A wracając do naszego Łabędzia, jeżeli już Państwo jesteście w obszarze o w miarę ciemnym niebie, polecam podjęcie pewnego wysiłku. Oczywiście zawsze warto po prostu pogapić się na niebo, ale aby przywieźć z wakacji pamiątkę o niebo lepszą od chińskiej ciupagi trzeba się nieco natrudzić. Wasze aparaty fotograficzne mają tak zwany tryb nocny albo też tryb pro – różnie się to nazywa, ale daje możliwość ustawienia długotrwałej ekspozycji. Oczywiście aparat musi byś nieruchomy – nietrudno położyć go na plecach czy też oprzeć i jakiś kamyk – i ładny nocny pejzaż gotowy. Ta zabawa nie ma końca, ponieważ apetyt na coraz bardziej udane zdjęcia będzie tylko rósł. A obszar w okolicy Deneba nie dość, że teraz wysoko na niebie, to jeszcze obfituje w czerwone mgławice. Jedna z nich nosi nazwę Ameryka Północna – a czemu? Przekonajcie się Państwo sami. A kiedy już nadejdzie północ i jeszcze będzie ochota na oglądanie nieba, polecam zmierzenie się z zadaniem sfotografowania Wielkiej Galaktyki w Andromedzie, czyli obiektu Messier 31. Łatwo go namierzymy zaczynając od lewej górnej gwiazdy z czworokąta Pegaza. Wędrując w lewo napotkamy jedną gwiazdkę, potem nieco ku górze będzie kolejna, od niej idziemy dwa gwiezdne kroki w górę i już metodą zerkania lokalizujemy nasz obiekt. Inna metoda, opisana kilka opowiastek wcześniej, polega ma wystartowaniu od gwiazdozbioru Kasjopei. Jeśli tylko dysponujemy lornetką, najlepiej na statywie, to zwyczajnie przykładamy obiektyw naszego aparatu do okularu i używając funkcji makro – to polecam – mamy szansę na wykonanie całkiem dobrego zdjęcia. Bardziej zaawansowane działania wymagają już specjalistycznego sprzętu, ale zapewne i na to przyjdzie czas. Kto nie ma dość, może jeszcze wykonać kilka fotografii Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, jaka pojawi się na zachodnim nieboskłonie około dwudziestej drugiej czterdzieści cztery. Wystarczy wycelować obiektyw aparatu w okolice jasnej gwiazdy Arktur i ustawić wykonanie serii zdjęć w trybie nocnym. Powodzenia.