Noc bez Księżyca, za to pełna gwiazd. Być może tych spadających też. W tym czasie promieniuje kilka rojów, ale wszystkie są kapryśne, i daleko im do sierpniowych Perseidów. Niemniej warto poświęcić kwadrans lub dwa, może coś błyśnie. Natomiast na pewno będą widoczne trzy gwiazdy asteryzmu zwanego Trójkątem Letnim, która to nazwa sama się tłumaczy. Była już mowa o Wedze, teraz pora na Deneba. To ta jasna gwiazda u szczytu rysunku wielkiego krzyża, jaki stanowi zrąb gwiazdozbioru Łabędzia. Ten szczyt to z kolei ogon, zaś oko Łabędzia tworzy wspomniana już kolorowa gwiazda podwójna Albireo. Sam Deneb świeci nieco słabiej od Wegi, ale to jest myląca ocena. W istocie jest gwiazdą zacznie jaśniejszą, tyle że znajduje się o wiele dalej od nas. To światło, jakie dzisiejszej nocy dochodzi do naszych oczu, potrzebowało na przebycie wspomnianego dystansu około trzech tysięcy lat. Tak astronomowie mierzą odległości we Wszechświecie – podawania liczb w kilometrach czy nawet w miliardach kilometrów nie ma żadnego sensu. No to sprawdzamy, co działo się w naszym kręgu kulturowym przed trzema tysiącami lat. Było już po Wojnie Trojańskiej, piramidy w Gizie liczyły już sobie ponad dwa tysiące lat, cywilizacja minojska na Krecie już padła pod ciosami najeźdźców, a w Grecji trwały się Wieki Ciemne. Nie istniała jeszcze dominacja Aten, nie było Sparty, a to światło już niezmordowanie wędrowało przez przestrzeń. To są te kosmiczne odległości. Sam Deneb określany jest mianem „nadolbrzyma”, co dobrze oddaje skalę jego rozmiaru. Jest dwieście razy większy od naszego Słońca, to znaczy wstawiony na jego miejsce zmieścił by w sobie nie tylko orbitę Merkurego, ale też i Wenus. No i sama Ziemia nie była by siedzibą życia z racji bliskości tak gorącego – niemal dziewięć tysięcy stopni – sąsiada. Zapewne wcale by nie mogła istnieć. Cieszmy się zatem, że nasze Słońce w terminologii astrofizycznej nazywane jest żółtym karłem. Cierpliwi doczekają jeszcze przed północą pojawienia się planety Saturn, a całkiem wytrwali zostaną nagrodzeni widokiem pięknej pary – Wenus i Aldebarana. Ale to już będzie około trzeciej nad ranem.