5 sierpnia – Janusz
Ziemia, na której się znajdujemy jest jedną z ośmiu planet wchodzących w skład Układu Słonecznego. Nasze Słońce jest typową mało masywną gwiazdą tak zwanym żółtym karłem. Jest to jedna z około 200 miliardów gwiazd wchodzących w skład Drogi Mlecznej. Dzięki obserwacjom w zakresie radiowym, podczerwieni, ale też w innych zakresach widma elektromagnetycznego wiemy, że jest to galaktyka spiralna z poprzeczką. Oznacza to, że jest to płaski dysk ze zgrubieniem centralnym, z dobrze wyróżnionymi ramionami tak jak wiatraczek. Średnica drogi mlecznej to około 100 000 lat świetlnych zaś grubość dysku to około 1000 lat świetlnych. Jeden rok świetlny to odległość jaką światło pokonuje w czasie jednego roku co odpowiada mniej więcej odległości dziewięciu i pół biliona kilometrów. My znajdujemy się wewnątrz galaktyki w połowie odległości między środkiem a jej brzegiem. Obserwując ją z tej perspektywy wygląda jak delikatna smuga przecinająca całe niebo. Stąd zresztą nazwa Droga Mleczna. Droga, bo wygląda jak świecący pas a mleczna, bo Grecy wierzyli, że jest to mleko rozlane przez królową Herę, gdy karmiła Heraklesa. Wraz z całym układem słonecznym okrążamy jej centrum z prędkością 230 km/s, czyli jakieś 830 000 km/h a pełne okrążenie zajmuje nam 250 mln lat. Dzięki wieloletnim obserwacjom w podczerwieni wiemy, że w centrum naszej galaktyki Drogi Mlecznej czai się supermasywna czarna dziura Sagittarius A* o masie ponad 4 mln Słońc. A gdzie na niebie jest to centrum? Podpowiedziom jest sama nazwa Sagittarius, czyli Strzelec. W Polsce jest to gwiazdozbiór nieba letniego widoczny nisko nad południowym widnokręgiem. Dziś Księżyc ułatwi nam odnalezienie centrum drogi mlecznej, bo znajduje się ono na prawo od Księżyca. Jednak nie ma tam żadnego charakterystycznego obiektu a tym bardziej nie zobaczymy tej czarnej dziury. Po pierwsze dla tego, że jak sama nazwa wskazuje czarna dziura jest czarna, po drugie w centrum drogi mlecznej znajduje się wiele obłoków pyłu, które skutecznie zasłaniają nam widok. No a czym jest czarna dziura? Trudno nazwać to obiektem. Lepiej powiedzieć, że jest to miejsce w czasoprzestrzeni z którego nic łącznie ze światłem nie może się wydostać. Granicą czarnej dziury jest horyzont zdarzeń który stanowi jednokierunkową membranę. Można pod niego wlecieć, ale nie da się wylecieć. Szacujemy, że każda duża galaktyka ma przynajmniej jedną supermasywną czarną dziurę i może setki, tysiące a może miliony zwykłych pogwiazdowych czarnych dziur. Wiec pogodnych nocy i owocnych obserwacji.