Czwartek
28 sierpnia
Kiedy Państwo słyszycie te słowa, pięciodniowy Księżyc właśnie chowa się za widnokręgiem w towarzystwie czerwonawego Marsa, a oddziela je od siebie błękitnobiała Spika z gwiazdozbioru Panny. Wśród zapadających ciemności zaczynają dominować blaskiem jasne gwiazdy – blisko zenitu Wega wraz z Denebem i Altairem tworząca asteryzm Trójkąta Letniego, na zachodzie Arktur, na północy Kapella, no i broni się jeszcze Antares na południowym zachodzie. A na wschodniej części nieba, na tle gwiazdozbioru Ryb, króluje planeta Saturn. Zanim jeszcze chwycimy za lornetki, podelektujmy się widokiem Drogi Mlecznej. Kto wie, czy będzie to nam jeszcze kiedykolwiek dane, ponieważ jakość nocnego nieba bardzo szybko się pogarsza. Jak to sformułował jeden z moich zacnych przyjaciół tracimy ciemności z szybkością światła. Idzie oczywiście o zjawisko smogu świetlnego, czyli zaświetlenia nieba pochodzącego od coraz liczniejszych sztucznych źródeł. Ten wieczór da jedną z ostatnich okazji do zrobienia sobie „selfie” z Drogą Mleczną w tle. Wystarczy tylko wybrać dobre miejsce, ustawić się tak, aby za plecami została wspomniana już gwiazda Antares i – bagatela – wytrzymać bez ruchu kilka sekund. W tym czasie nawet aparat w zwykłym telefonie komórkowym wystarczy do odwzorowania tła i naszej sylwetki. Kiedy już zdjęcie będzie gotowe, zajmiemy się spoglądaniem na okolice gwiazdozbioru Smoka. Powyginana struktura, wężowato wijąca się pomiędzy Wielką i Małą Niedźwiedzicą, swoją nazwę zawdzięcza opowieści o dwunastu pracach greckiego herosa Herkulesa. I rzeczywiście Głowa Smoka – to taki nieregularny czworokąt w pobliżu Wegi – patrzy na Herkulesa. Kiedy Egipcjanie budowali piramidy, biegun niebieski znajdował się w pobliżu gwiazdy Thuban, czyli alfy Smoka. Znajdziemy ją za kołami Małego Wozu, którego dyszel zakończony jest Gwiazdą Polarną doby obecnej. Tak to jest, że na niebie wszystko płynie. Jeszcze tylko dwa przeloty Międzynarodowej Stacji Kosmicznej: o 3.12 oraz od 4.46 do 4.53. Ten drugi jest szczególnie wart polecenia, gdyż poruszając się od zachodu stacja przeleci pomiędzy Wenus a Jowiszem, zostawiając Merkurego na boku.